[custom_heading center=”true”]Dzień 15 – 16 Luty[/custom_heading] Wstajemy po 6:30. Ja biorę prysznic i ogarniamy nasze rzeczy po czym idziemy na hotelowe śniadanie. Tu spotykamy dwóch turystów tez jeżdżących po Myanmarze na rowerach. Trochę rozmawiamy oni właśnie wróciliśmy z Ngapali Beach. Dają nam namiar na tani hotel mówią o drodze. Po 8 wychodzimy pozwiedzać miasto i lokalne bazary nad rzeką. Rewelacyjny klimat, masa tragarzy i kupujących. Można tu dostać wszystko od suszonej maleńkiej krewetki aż po silnik spalinowy do ciężarówki. Jedziemy po bazarku dalej pozwiedzać jakąś okoliczną wieś. Natrafiamy na drewniany mostek naprawiany już chyba sto razy ledwo co się trzymający i krzywy. Przejeżdżamy przez niego i wjeżdżamy do tętniące życiem małej miłej wioski. Tu się chwilkę kręcimy i jedziemy nad rzekę. Tu docieramy do lokalnej piaskarni. Ludzie w tym młode dziewczyny noszą z rzeki po skarpie na górę w koszach na głowach piach. Płacą im za ilość przeniesionych koszy piachu bo po każdym wniesieniu biorą patyczek od siedzącego szefa. Robimy kilka fot i jedziemy dalej. Napotykamy miejscowy oddział straży pożarnej który ma stary samochód Chevrolet. Stajemy i chwile oglądamy go przez bramę po czym przychodzi pan i otwiera nam garaż i zaprasza do środka. Po chwili pan odpala silnik i pokazuje jak chodzą światła i sygnał oraz silnik. Dalej jedziemy na miasto wymienić trochę dolarów. I tu przestroga. Bierzcie tylko nowe dolary z nowej serii i w dobrym stanie. Stare dolary i te w złym stanie nikt wam nie przyjmie, nawet miejscowy bank. Przed 11 wracamy do hotelu chwilę odpocząć. Około 12 ruszamy po woli pozwiedzać jeszcze miasto, oglądamy Shwe San Taw Pagoda która jest bardzo duża i ma dużego siedzącego buddę. Dalej jedziemy na jedzenie za 2000 . Potem jedziemy na zakupy, kupujemy 4 chińskie zupki po 200 i 0.7L rumu za 1200 czyli na polskie to będzie 4.32zł. Potem stajemy na piwko z kija za 600. Po tym piwku stajemy na kolejne w innej mordowni 😉 a ze mamy jeszcze czasu sporo a nie ma co robić jedziemy szukać trzeciego piwa z kija. Jak już znaleźliśmy miejsce to okazuje się ze Piotrek zgubił portfel. Wiec wracamy identyczną droga bo może wypadł po drodze albo został w poprzednim miejscu picia. Po jakimś czasie dojeżdżamy do miejscowego pubu gdzie piliśmy i okazuje się ze portfel został na krześle. Bierzemy wiec po jeszcze jednym piwku ze szczęścia. Chwilkę pijemy zostawiamy małe znaleźne dla tego co znalazł i jedziemy na jakąś miskę. Zjadamy ryż smażony z mięsem znaczy z jednym kawałkiem i do tego kiełki i zupka bagienna za 600 kyat od osoby. Teraz jedziemy na dworzec, o 17:30 mamy busa do Taunggok. Bus faktycznie wyrusza o 18. Po drodze mamy 4 kontrolę policyjne. Do Taunghoku docieramy chwilę przed pierwszą w nocy. Rozkładamy rowery i jedziemy znaleźć nocleg. Przejeżdżamy 15 km za miasto i stajemy na nocleg w przydrożne dżungli. Rozbijamy obóz 18°46′11.55″N 94°17′36.3″E i dwadzieścia po trzeciej idziemy spać. Do snu nawołują mam wyjce i inne zwierzęta.
Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Birma - Blog podróżniczy

Droga do Birmy - Blogi podróżnicze

Blogi o podróżach. Najlepsze polskie blogi podróżnicze

Najlepsze polskie blogi podróżnicze

podróże i fotografia - blog o podróżach

podróże i fotografia - blog o podróżach

blog o podróżach

Bo życie to podróż, a podróż to zabawa

Mój Cały Świat - Blog podróżniczy

WYPRAWY BEZ BIURA PODRÓŻY

Mjanma, Birma

Republika Związku Mjanmy

Najlepsze doświadczenie w Birmie?

Birma, Myanmar lub Mjanma to wspaniały kraj

birma zdjęcia

birma

birma

birma

birma

birma

birma

[custom_heading center=”true”]Dzień 16 – 17 Luty[/custom_heading] Po nocy w dżungli budzi nas o 6:30 stara ciężarówka wysypująca kamień do budowy drogi. Wstajemy więc i zbieramy się. Dziesięć po siódmej ruszamy w drogę. 7:30 stajemy na miskę, zupkę Mohinga za 250 od osoby. Wzbudzamy niemałe zainteresowanie wśród miejscowych. Dookoła nas masa dzieci też jedzą zupkę przed szkołą. Rewelacyjny klimat i dla takich chwil warto zjechać z utarte turystycznego szlaku nawet omijając jakieś tam kolejne pagody…
Dalej po kolejnej godzince stajemy na kawkę i tez mega zainteresowanie nami. Trzy lokalne ślicznotki się nam przyglądają przychodzi kilka starszych osób. A po kawe pora ruszyć dalej i po godzince z kawałkiem stajemy na dłuższy odpoczynek przy piwku Dagon Strong 8% i w prezencie dostajemy szklankę alkoholu z palmy miejscowej. Dalej jedziemy aż trochę za Thandwe i stajemy na obiadek. Juz 61 km za nami od poranka, jeszcze chwila i Ngapali Beach. Docieramy nad plaże 18°26′18.95″N 94°19′10.12″E kładziemy się i relaksujemy do godziny 16. Potem jedziemy do wioski Jake Taw Village gdzie zatrzymujemy się na po dwie zupki i cztery chrupkie placuszki z krewetkami za 1500 kyat. Po tej kolacji jedziemy w lewo przez wioskę do jakieś dzikiej plaży bez ludzi na nocleg która upatrzyliśmy w Google Earth. Niestety do tej plaży nie da się dotrzeć bo napotykamy na las namorzynowy i bagna. Wracamy do innej dzikiej plaży 18°21′48.89″N 94°21′51.2″E. Tu docieramy już o zachodzie słońca tak więc szybko znajdujemy drzewa na hamaki, oczyszczamy miejsce po nimi i za widnego je rozwieszamy. Teraz pora rozpalić ognisko z zebranego na plaży drewna. Zrobimy sobie kawę z cukrem i ulepszymy ją rumem Myanmar – pyszności. Robimy kąpiel w oceanie i siedzimy do 21 przy ognisku i kawie z rumem.
birma-028

birma-029

birma-030

birma-031

birma-032

birma-033

birma-034

birma-035

birma-036

birma-037

birma-038

birma-039

birma-040

birma-041

birma-042

birma-043

birma-044

birma-045

birma-046

birma-047

[custom_heading center=”true”]Dzień 17 – 18 Luty[/custom_heading] Dziś budzi nad naturalnie delikatny plusk fal oceanu i pierwsze promienie słońca o godzinie 7. Plaże opuszczamy 8:15. W wiosce Jake Taw Village poznaje nas pan u którego wczoraj jedliśmy kolację a ze u niego rano nie gotują zaprowadzi nas 100 metrów w bok na lokalny bazarek gdzie podają nam tą samą co wczoraj pyszną zupkę a że jest dobra bierzemy dokładkę i na koniec płacimy 1200 kyat. Po obfitym śniadaniu i uzupełnieniu butelek z wodą jedziemy w kierunku Thandwe
O 10:30 dojeżdżamy do Thandwe. Na bazarku kupujemy dwie kiście bananów za 1000 kyatów i jedziemy na piwko. Teraz pora ruszyć w stronę Gwa. Po 15 km o 12 stajemy na ciacho i próbujemy złapać jakiś bus. 12:15 łapiemy busa w naszym kierunku. Co prawda nie do końca tam gdzie chcemy ale będzie zawsze bliżej. Droga tu jest w tragicznym stanie, dziurawy asfalt, wąsko ale na dużych odcinkach po woli widać ze coś tam poprawiają. 30 km przed celem stajemy. Wsiadamy na rower i jedziemy 10 km i stajemy na obiad. O 17:20 stajemy na nocleg 17°49′03.02″N 94°29′12.19″E kolejny dzień na plaży z widokiem na ocean i piękna oceaniczną bryzą. Od wysiadki z busa przejechaliśmy prawie 30 km po wyjściu z busika. Na początek idziemy się wykąpać coby brud z całego dnia zmyć w oceanie. Po kąpieli obmywamy się słodka wodą i idziemy przygotować obóz. Po rozbiciu hamaków bierzemy się za przygotowanie ogniska. Zaciekawieni nami miejscowi mieszkający i pracujący na plaży przychodzą do nas. Pokazujemy im hamaki ze będziemy w nich spać i ze robimy ognisko. Ochoczo pomagają nam zebrać drewno i rozpalić ogień. Po jakimś czasie żegnają się i idą do swojej chatki. My robimy sobie kawę i jemy kolację, dziś gotowana kolba kukurydzy i banany 😉 Siedzimy jeszcze trochę przy ognisku a po ciemku obserwujemy jakieś żyjątka w wodzie które po ciemku świecą, wygląda to niesamowicie szczególnie jak świeci cała ławica. Przed 21 kładziemy się spać a wodę mamy metr od nas bo akurat jest przypływ.
birma-048

birma-049

birma-050

birma-051

birma-052

birma-053

birma-054

birma-055

[custom_heading center=”true”]Dzień 18 – 19 Luty[/custom_heading] Wstajemy o 6:30 po plaży miejscowi coś zbierają, w tle słychać silniki kutrów, jeden miejscowy prowadzi krowy… ogólnie tętni życie. Bierzemy się powoli za rozpalenie ogniska na śniadanko do zupki. Do tego banany i kukurydza gotowana. Robimy poranna toaletę i czekamy aż słonko trochę osuszy mokre przez nocną rosę rzeczy. O 8:45 ruszamy w drogę w kierunku Gwa. Po drodze jemy zupkę we wsi i ok 10 stajemy na pustej plaży 17°43′53.92″N 94°32′25.43″E. Tu znajdujemy dwa kokosy i je sobie otwieramy. W środku pyszna woda i trochę galaretki kokosowej 😉 Wypoczęci o 11:30 ruszamy dalej. Droga cały czas krąży i wspina się, w dużej części jest kiepski asfalt a w części po prostu piach i kamienie ubite. Po drodze stajemy na małe picie i ciacho w knajpce przydrożnej. Przed 14 docieramy do Gwa. Malutkie to Gwa, nawet waluty nie da się wymienić. Kupujemy bilety na autokar do Yangunu na dziś na 19:30 za 10000 kyatów od osoby. Na obiad zupki razy dwa każda za 300 kyat. Po obiadku lecimy nad ocean wykąpać się z dzisiejszych potów i ulicznego kurzu. Siedzimy na brzegu relaksując się, zjadamy sobie arbuza całego a po jakimś czasie idziemy się pokazać z 30 min w oceanie. Potem spokojnie łapiemy słoneczko na brzegu i się suszymy. Jedziemy jeszcze na koniec Gwa zobaczyć jak wygląda przeprawa na drugą stronę. Chwilę oglądamy miejscowych i jedziemy na kolację, zupki po 300 kyatów a potem jedziemy na przystanek busa. Tu trochę musimy poczekać no i standardowe opóźnienie i o 20 ruszamy busem w którym w środku zimno klimą mrozi jak dzika. Po drodze znów w górach mamy dwie kontrole paszportów na blokadach.
birma-056

birma-057

birma-058

birma-059

birma-060

birma-061

birma-062

birma-063

birma-064

birma-065

birma-066

[custom_heading center=”true”]Dzień 19 – 20 Luty[/custom_heading] Do Yangonu dojeżdżamy busem ok 3:30. Wysiadamy i juz czeka tłum taksówkarzy i jak zwykle zdziwieni jak wyciągamy własne rowery. Ruszamy w kierunku centrum nad jezioro Inya. Po drodze mijamy nocny bazar i ogólnie juz jak na porę dnia ruch duży. Po 12km od dworca nad jeziorem siadamy i patrzymy w przewodniku za hotelem. Chwilę siedzimy i jedziemy dalej pozwiedzać miasto nocną porą. Zwiedzamy jeszcze ładny park i udajemy się nad rzekę szukać noclegu. W kilku tanich nie ma już wolnych miejsc w końcu wyszukuje na mapie jakiś jeszcze w pobliżu i tam jedziemy. Znajdujemy White House Hotel z pokojem dwuosobowym za 19 USD wraz ze śniadaniem. Robimy kąpiel korzystamy z netu i idziemy na śniadanie.
O 9:20 po rewelacyjnym i bardzo obfitym śniadaniu w hotelu ruszamy na miasto. Robimy wymianę i kupujemy bilety do Myawaddy na granicy z Tajlandią po 10000. Jedziemy zwiedzać miasto między innymi St. Mary Church, Old Secretariat i stupę w samym centrum Sule. Potem kręcimy się jeszcze po mieście Piotr zjada obiad ja dwa piwka i jedziemy odpocząć do hotelu. Żar w mieście jest tragicznie nie do wytrzymania. Po małej drzemce po 14 wychodzimy na miasto trochę pozwiedzać i się po szwendać. Odwiedzamy m.in. okolice Peoples Park i Shwedagon Pagoda oraz piękną i inna w środku Mahar Wizaya Pagoda. Kręcimy się jeszcze trochę po mieście i stajemy na pyszny obiadek. Potem kupujemy sobie do domu gotowana kukurydzę, bataty i gotowane orzeszki ziemne. Do tego 0.7L rumu za 1300 kyatów czyli niecałe 4.50 zł i jedziemy do domku odpoczywać w ogrodzie na 10 piętrze hotelu na dachu.

[custom_heading center=”true”]Dzień 20 – 21 Luty[/custom_heading] Wstajemy po 8. Poranna ty toaleta u śmigamy na pyszne śniadanko obfite w naszym hotelu. Po śniadaniu zbieramy się rowerami na miasto. Zwiedzamy port i jego okolicę. Potem jedziemy w górę miasta do Chauk Htat Gyee. Tu spotykamy tych samych Polaków co już spotkaliśmy na Sagaing Hill. Gdzieś w miedzy czasie stajemy na piwko Dagon za 550 kyatów.
Koło 13 jedziemy na obiadek ryż z warzywami i bagienną zupkę za 700 kyatów od osoby i zmykam na chwile odpoczynku w hotelu. Po południu tym razem już na piechotę ruszamy na miasto. Tak przy okazji małe spostrzeżenie że w Yangunie nie ma skuterów, ani jednego. Nie wiem jeszcze dlaczego ale jest całkowity zakaz poruszania się skutera mi wiem mieście. W planach dziś szwendanie się po chińskiej dzielnicy, odwiedzenie hinduskiej świątyni i lokalnego bazaru z ciuchami i kamieniami szlachetnymi. W międzyczasie zjedliśmy koło hinduskiej świątyni indyjskie jedzonko a potem wypiliśmy po dwa piwka. Na wieczór miejscowe racuchy jedne z jajkiem a inne z cukrem na słodko.

[custom_heading center=”true”]Dzień 21 – 22 Luty[/custom_heading] Dziś wyjeżdżamy już z Yangonu no i z Myanmaru. Rano na spokojnie wstajemy o 8. Wpierw śniadanko i idziemy na lokalny ulice po raz ostatni. Po powrocie do hotelu bierzemy prysznic i jedziemy w drogę do dworca autobusowego. Mamy sporo czasu wiec po drodze oglądamy białe słonie i pagodę Kyauk Taw Gyi. Dalej jedziemy do pagody Swe Taw Myat potem na piwko i obiadek. Dalej znów pagoda Mal La Mu, Thatbyinnyu Pa Htoe Daw Gyi oraz siedzący budda i docieramy na dworzec autobusowy. Mamy wyjechać o 19 w stronę granicy do miasteczka Myawaddy. Faktycznie ruszamy z malutkim opóźnieniem 10 min. Czeka nas sporo drogi…

[custom_heading center=”true”]Dzień 22 – 23 Luty[/custom_heading] Po całej nocy w autokarze. Budzimy się po 6. Gdzieś przed siódmą kierowca staje na postój, korzystamy z toalety i jemy śniadanko smażony ryż z warzywami i jajeczkiem za 700 kyatów od osoby. Teraz do Myawaddy czeka nas ciężka przeprawa busem przez góry. Ze względu na to ze droga jest strasznie kręta oraz bardzo wąski ledwo na jeden autokar jest pasek asfaltu lub nie ma asfaltu w ogóle a są tylko dziury droga ta jest przejezdna tylko w kierunku do granicy w dni nieparzyste a w parzyste od granicy. Po drodze mamy zakręty takie ze autobus żeby zakręcić 180 stopni zakręt łamał się z 20 razy na kamieniach i piachu a inni podkładki kamienie i deski by nie zawisł gdzieś pod koła. Chwilę przed 11 po 16 godzinach jazdy docieramy do granicznego miasteczka Myawaddy. Chwilę kręcimy się po miasteczku pijemy piwko zjadamy jakieś jedzonko i jedziemy na granicę do Tajlandii. Dojeżdżamy rowerami do Mae Sot, tu kupujemy bilety na autobus na godz. 19 i jedziemy jeszcze na miasteczko coś zjeść. Trochę kręcimy się po miasteczku i po lokalnym bazarku. Jemy też jakieś miejscowe nowe dla nas danie na obiad po czym jedziemy na dworzec trochę spędzić czasu przy pepsi i rumie. Po 18 jedziemy jeszcze kawałek od dworca na jedzenie. Jak się okazuje kuchnia prowadzona przez emigrantów z Myanmaru wiec mamy okazję zjeść ryż z kurczakiem i do tego naszą dobrze znaną zupkę bagienną jak ja zwiemy. Przed 19 wracamy na dworzec i czekamy na nasz bus do Bangkoku który z dworca rusza kilka minut po dziewiętnastej.

[custom_heading center=”true”]Galeria z dni od 19 do 22/ 20-23 luty[/custom_heading] birma-067

birma-068

birma-069

birma-070

birma-071

birma-072

birma-073

birma-074

birma-075

birma-076

birma-077

birma-078

birma-079

birma-080

birma-081

birma-082

birma-083

birma-084

birma-085

birma-086

birma-087

birma-088

birma-089

birma-090

birma-091

birma-092

birma-093

birma-094

birma-095

birma-096

birma-097

birma-098

birma-099

birma-100

birma-101

birma-102

birma-103

birma-104

birma-105

birma-106

birma-107

birma-108

birma-109

birma-110

birma-111

birma-112