Poprzednia część wyprawy na Islandię – http://www.wdrodze.today/islandia-2011-meska-wyprawa/

22.05.2011 Niedziela
Kolejna noc w samochodzie to już trzecia i coraz lepiej się śpi. Obudziliśmy się po 8 rano. Załatwilismy poranne sprawy i co nieco zjedliśmy, mnie od trzech dni męczy jakieś zatrucie pokarmowe wiec delikatne śniadanie. Ugotowalismy sobie wody w termos i jedziemy dalej na pulwysep Vatnsnes w okolice Nestá wypatrywać foki. Dziś poranek jak na ta porę roku przystało chłodny 2 stopnie na plusie ale jest slonecznie co podnosi na duchu. Po drodze zobaczyliśmy skale w oceanie o Krztalcię litery M, pochodzilismy trochę po brzegu oceanu i pojechaliśmy dalej. Na samym końcu półwyspu stajemy i przechodzimy przez plotki dla owiec nad brzeg oceanu by wypatrywać fok. Idziemy wzdłuż wybrzeża oglądamy mnóstwo wysiadujacych na jajach ptaków, a po czasie dostrzegamy przy brzegu w oceanie kilka pływających fok. Stajemy by je poobserwowac. Spędzamy nad brzegiem ok 2 godzin i jedziemy dalej. Stajemy przy kolejnej zatoczce gdzie często pływają foki, ale przed wycieczka na obserwacje robimy sobie obiadek klopsiki z makaronem. Po jedzeniu i spacerku ruszamy dalej droga 72 przez Hvammstangi do jedynki a potem 61 do drogi 59. W miedzy czsie dzięki SMSowi dowiadujemy się o wybuchu wulkanu Grímsvötn i zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Islandią. Jedziemy droga 55 do drogi 54 a potem do bazaltowych form skalnych Gerduberg i leczniczego zródełka z naturalnie gazowana wodą. Po zwiedzeniu tych atrakcji stajemy w zaciszu krateru na nocleg w samochodzie. Jemy kolacje ogladamy odcinek kiepskich i idziemy spać.
Islandia
Vatnsnes Islandia
Islandia
Islandia
Gerduberg Islandia

23.05.2011 Poniedziałek
Dziś wstalismy po 8:30 wiec dzień w dzień sypiamy coraz dłużej. Na dobre przebudzenie robimy sobie podwójna kawkę i kanapeczki z pasztetem oraz szprotki w puszce. Robimy porządki w samochodzie i zbieramy się do jazdy dalej w głąb półwyspu. Po drodze odwiedzamy Ytri-Raudamelur, mały kościółek i położony obok cmentarz. Zajeżdżamy do pięknego i wąskiego miejscami 2 metry wawozu ze strumykiem Raudfeldargja. Zjezdzamy do wioski Hellnar. Tu zchodzimy do zatoczki by obejrzeć jak uformowala się lawa wpadajaca do oceanu. Na plaży znalazłem pięknie wytoczone wulkaniczne skały które zabrałem do domu by zrobić z nich świeczniki 🙂 Po 40 min. spacerku jedziemy dalej. Po drodze zaczyna nam brakować paliwa a wcześniej jakoś wydawało się ze starczy ale wskazówka spadła na zero a nam do stacji zostało ponad 20 km a wiatr wieje na nas tak mocno ze nie można jak się stanie otworzyć drzwi. Wylaczamy cała elektryka łącznie ze światłami drogowymi 🙂 i jakoś na oparach udaje nam się dojechać do Hellissandur i zatankowac na stacji N1.
Zatankowani jedziemy dalej i stajemy za Ólafsvík na obiadek, dziś klopsy z makaronem. Nabieramy wody z pobliskiego strumyka do picia i gotowania myjemy garnki po obiedzie i jedziemy dalej do Stykkishólmur. W Stykkishólmur mamy w planach wypad na basen z wodami geotermalnymi z babelkami naturalnymi (420IKS) (standardowo basen jak kazdy w islandii jest odkryty, wiec to dodatkowe przerzycie kapiel w ciepłym basenie gdy na dworze jest 1 na plusi, wieje wiatr i pada snieg). Potem zakupy w sklepie oraz małe zwiedzanie miasteczka. Standardowo jak to w Islandii ograniczenie prędkości w mieście tu nawet o 5 kilometrów surowsze czyli do 30km/h i to zaczynające sie jakieś 500m nim zaczną się zabudowania jakiekolwiek. Pod miejscowym muzeum udaje mi się złapać darmowy WiFi i wykorzystuje go do sprawdzenia pogody, poczty i pogadania chwile na Google Talk z żona. Cały polwysep Snæfellsnes mamy już przejechany, zbliża się wieczór i jedziemy kawałek dalej droga 54 do drogi 55 i tam będziemy szukali noclegu na dziś. Nocleg znaleziony, jemy kolacje, potem popijamy sobie dobrą polską wódeczkę z pepsi i gadajac siedzimy do 24.
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

24.05.2011 Wtorek
Dziś słoneczko obudzilo nas już po 7 rano. Szybkie załatwienie swoich spraw i bierzemy się za przygotowywanie śniadania i kawki.
Po jedzonku jedziemy wejść na wulkan Eldborg, spacerek dwu godzinny. Pogoda nam dziś od rana dopisuje 3 stopnie na plusie, piękne słoneczne niebo i mniejszy wietrzyk sprawiła ze wycieczka i wejście na Eldborg było samą przyjemnością. Po powrocie jedziemy do Borganes na zakupy spożywcze i slodyczowe.
Islandia
Po zakupach jedziemy w kierunku jaskini Surtshellir, na początek drogą nr 1 potem skrecamy w drogę 50 na Reykholt chwilkę potem w drogę 523 i za kilkanaście km prosto 518 aż do drogi F578, tu się okazuje ze droga F568 jest jeszcze zamknięta i nie ma dojazdu do jaskini. Postanawiamy jechać dalej drogą 518. Skrecamy w górską F550 i jedziemy spokojnie przez otaczające nas po obu stronach pole głazow naniesionych przez lodowiec. Nią jedziemy ok 7 km bo tylko tyle jest jej otwarte i po mojej namowie skręcamy w boczną drogę jeszcze gorszego stanu też prowadząca przez pole głazów i po kilku km docieramy do samego lodowca Langjökull. Wjeżdżamy samochodem kilka metrów na śnieg, stajemy i sami idziemy pospacerowac sobie po lodowcu. W około otacza nas biel śniegu i piękne niebo oraz głucha cisza a nogi zapadają się w śniegu po kolana 🙂
Langjökull Islandia
Po nacieszeniu się lodowcem wracamy trochę niżej aby przygotować sobie obiadek. Obok miejsca gdzie gotowaliśmy obiadek odkryliśmy piękny kanion z rzeczką i trzema małymi wodospadami. Piękne widoki dla których warto przejść się 10 minut przez nierówne trawy i pole wulkaniczne. Nad wodospadami bawimy się w turlanie i zrzucanie po zboczu ogromnych głazów do rzeki, efekty dźwiękowe i wizualne wpadającego do rzeki rozpędzonego głazu bezcenne 🙂 Wracamy do południowej części drogi 518 i stajemy na chwile przy wodospadzie Hraunfossar który faktycznie jest ciągiem małych wodospadow spadających z pola lawowego na północnym brzegu rzeki Hvita. Na nocleg stajemy w małym kanonie po przeciwnej stronie rzeki.
Langjökull Islandia
Hraunfossar Islandia

25.05.2011 Środa
Dzisiejszą noc w namiocie spało się całkiem dobrze, strumyczek szumiał a ptaszki śpiewały nam cała noc do snu. Pogoda nam dopisuje, dziś rano tez świeci pięknie słoneczko a wiatr jest w normie czyli jak na Polskie warunki jest duża wichura. Jemy sniadanko, dziś paróweczki, zbieramy manatki i pakujemy się do samochodu. Na początek dnia jedziemy do Reykholt a potem kierujemy sie do Akranes. W Akranes zobimy małe zakupy i idziemy standardowo na basen oczywiście odkryty 🙂 Tu spedzamy ok 1,5 godziny. Po wyjsciu siadamy na ławeczce i korzystam sobie z WiFi by sprawdzic pocztę info w internecie.
Islandia
Dalszy kierunek to wodospad Glymur, najwiekszy wodospad na Islandii, ma 200 metrów. Po drodze stajemy na poboczu aby zrobic sobie obiadek. Najedzeni i pelni energii wybieramy sie na wycieczkę żeby zobaczyć wodospad. Trasa trudniejsza która wybraliśmy wiedzie po stromych zboczach, ma niebezpieczne wejścia i zejścia po kruchych skałach i sypkiej ziemi oraz przejście przez rzekę po położonym miedzy brzegami balu czy przejście przez mała jaskinie. Po drodze na wodospad spotkaliśmy Polaków z małym kilku letnim chłopcem, widać ze Polacy lubią wyzwania i trudniejsze drogi. Widok na wodospad po pokonaniu tej drogi był niesamowity, a jeszcze bardziej zapierajacy widok był w dół 200 metrowego wawozu. Dodatkowego uroku dodają latające i wysiadujące jajka na stromym zbocczu mewy. Cała droga na wodospad i spowrotem zajęła nam 2,5 godziny. Największym zdziwieniem było jak dochodząc do parkingu zobaczyliśmy ze nasz samochód stoi z otwartymi na oścież drzwiami kierowcy. Jak się okazało mój brat wychodząc wrócił się po chusteczki do samochodu a po ich wzieciu zagadnięty przez naszego kolegę Jarka odwrócił się i podszedł do niego, po czym nie oglądając się poszliśmy do wodospadu, a samochód z portfelami, sprzętem foto, ipadem na wierzchu stał otwarty prezes ten cały czas. Na szczęście nic nie zginęło, bo i nie mogło bo przecież Islandia to jeden z kraj o najniższej przestępczości i kradzieżach. Na nocleg dziś wybieramy oddalone o jakiś kilometr drogi zaciszne miejsce.
Glymur Islandia
Glymur Islandia

26.05.2011 Czwartek
Po nocy pod naszym dwu sekundowym namiotem wstalismy o 8 rano. Dziś trochę zachmurzona posępna pogoda. Spokojnie zjedliśmy śniadanko wypiliśmy kawkę i spakowaliśmy manatki do samochodu. Dziś cały dzień poświęcamy na zwiedzanie Reykiawiku. Do 14 zwiedzamy Reykjavík, potem wybieramy się na basen. Na basenie spędzamy 2 godzinki. Po basenie jedziemy do Ikea poogladac co tam ciekawego, ale okazuje się ze budynek i rozłożenie jest identyczne jak Ikea na Targówku w Warszawie. Przy okazji jemy obiadek w Ikea, korzystamy z internetu i pijemy kawkę. Na nocleg w samochodzie stajemy kawałek za Reykjavík’em.
Reykjavík Islandia

27.05.2011 Piątek
Pobudka dziś przed godzina ósmą. Chwilka na relaks i bierzemy się za śniadanie. Po śniadaniu jedziemy zobaczyć tereny geotermalne w Hveragerði i miasteczko. Robimy sobie spacerek po osiedlach i jedziemy dalej do Selfoss. Tu planowaliśmy zatrzymać się na miejscowym basenie ale niestety okazało się ze z powodu czyszczenia basen był zamknięty. Jedziemy dalej i skrecamy w drogę 302, tu podjezdzamy na chwile zobaczyć wodospad Urridafoss i jedziemy dalej 302 a potem 305 w stronę wybrzeża. Potem jedziemy wzdłuż wybrzeża zwiedzajac po drodze wioski i pola lawowe. Dojezdzamy do jaskini Raufarhólshellir. Jest to właściwie tunel po płynącej kiedyś pod ziemią lawie. Cała jaskinia ma 1350 metrów pod ziemią. Droga prowadzi po mokrych i sliskich glazach, miejscami wysokość jaskini dochodzi do 10 metrów. Wszędzie dużo poodrywanych ze stropu głazów po których trzeba się co róż wspinać i schodzić ostro w dół. W początkowej części jaskini kapiaca ze stropu woda tworzy na glazach przepiękne kilkudziesięcio centymetrowe lodowe stozki z pustymi środkami w których stoi spadajaca woda. Dalej jest już totalnie ciemno i bez posiadania przez każdego latarki nie dało by się przejść. Idzie się ciagle po głazach raz ostro w gore potem w dół i tam aż do za ego końca przez ponad 1300 metrów. Po drodze piękne głazy i ściany, rożne kolory i kształty, najbardziej zapadają w głowie głazy i ściana które wyglądają jak stopiony metal, miejscami tworząc wiszące formy. Eksploracja jaskini zajęła nam trochę ponad 2.5 godziny, brak świeżego powietrza, duża wilgotność i ciagle podejścia i zejścia po ostrych głazach zmęczyły nas. Tak wiec standardowo aby się odprezyci i umyć udaliśmy się na basen do Reykiaviku, tym razem basen znajdował się w samym sąsiedztwie oceanu i woda oceaniczna była wykorzystywana do napelniania basenów. Kąpiel w brodzikach o temp. 40 stopni potem troche pływania, hydromasaz i sauna a po niej zimny prysznic i to wszystko za niecałe 10zł :). Dwie godzinki na basenie zlecialy i udalismy się na mini zakupy do Bonusa. Po zakupach udajemy się w kierunku Keflaviku gdzie jutro mamy samolot do polski.
Islandia

I tak zakończyła się nasza wyprawa męska na Islandię. Chwilami było ciężko ale decydując się na Islandię w maju zdawaliśmy sobie sprawę że nie będzie lekko, choć to co zastaliśmy na miejscu, ciągle wiejący mocny wiatr, temperatura odczuwalna dużo niższa niż ta z prognozy pogody itp. trochę nas zaskoczyło. Jedno z ciekawych odkryć to były sople lodu które nie były tak jak w Polsce proste w kierunku ziemi tylko wygięte prawie pod kątem 90 stopni przez wiatr 🙂 to uświadamia jak wieje wiatr. Odnośnie wiatru to mieliśmy też ostrzeżenia już w wypożyczalni samochodów żeby zawsze stawać samochodem pod wiatr bo inaczej może urwać drzwi, i fakt raz mało ich nie wyrwało i ślizgając się po żwirze ledwo co je udało mi się zamknąć 🙂
Na długo w pamięci zostanie niezliczona ilość pięknych wodospadów, lodowce, pola wulkanowe, jaskinia lawowa, burza piaskowa na black beach, burza śnieżna i niezliczone ilości ptaków oraz wiele innych….
Na pewno kiedyś chciałbym jeszcze wrócić na Islandię tym razem już w letnim sezonie (lipiec-sierpień) żeby zwiedzić interior, a tymczasem zaczynam się przygotowywać do trzytygodniowej wyprawy samochodowej do Maroka którą tym razem w czwórkę zaczynamy już 2 grudnia :)))