Lombok – indonezyjska wyspa w archipelagu Małych Wysp Sundajskich, położona między wyspami Bali i Sumbawa. Cieśniną Lombok między wyspami Lombok i Bali przebiega linia Wallace’a.

Day 4 16.01.2016
Dziś po nocy na plaży rozwieszeni między palmami budzimy się chwilkę przed wschodem słońca. Ogarniamy się i śmigamy drogą wzdłuż wybrzeża w kierunku Bayan. Odwiedzamy po drodze plaże piaszczyste w okolicy Siru. Potem jedziemy zobaczyć największy wodospad Lomboku Tiu Kelep, tu też się kąpiemy chwile. Fajnie bo można wejść od tyłu za wodospad. Sama droga do wodospadu prowadzi przez las tropikalny a część idzie się rzeką a w drodze powrotnej można iść tunelem w którym płynie rzeka. Samo otoczenie wodospadu jest magiczne, ta zieleń i bujność przyrody powala. Potem postanawiamy pojechać w górę i trochę inną drogą wrócić ale okazuje się że droga jest trudna i na domiar tego zaczyna padać. Postanawiamy zawrócić i skryć się pod dachem u pań które siedziały wcześniej. Tu niestety się okazuje że panie dachu nie miały i też się zwijają. Kawałek dalej stajemy przy jakimś podwórkowym sklepiku i chowamy się pod dachem. Tu miło nas przyjmują mimo iż nie mówią wcale prawie po angielsku. Siedzimy tak chowając się przed oberwaniem chmury coś około godziny. Gdy deszcz już zelżał zakładamy pokrowce na plecaki i kurtki od deszczu i ruszamy. Parę kilometrów dalej znów pada, postanawiamy zatrzymać się przy nowo budowanej bramie z dachem wjazdowej do parku… tu zaczepia nas dwóch budowniczych i zapraszają nad do siebie pod dach na kawę. Korzystamy z zaproszenia. Rozmawiamy o drodze i o tym co warto zobaczyć na Lomboku oraz wypijamy kawę która pochodzi z Lomboku. Ruszamy dalej jak już ustał deszcz, po kilku km stajemy zatankować kupić słodkości na kolację i zjeść obiadek. Obiad to koszt 15000 czyli 4.50 zł. W Bayan odwiedzamy najstarszy na Lomboku meczet z bambusowymi ścianami i dachem ze strzechy oraz z zmienianą podłogą z 1634. Dalej jedziemy podziwiając okolice w kierunku Lebuhanlombak. Trochę przed zachodem zaczynamy szukać noclegu, na początek nic ciekawego albo brak drzew ale udaje się znaleźć nocleg w mniej zamieszkanych terenach nad oceanem -8.462701 116.68671. Tu biwakuje miejscowa muzułmańska młodzież z Lomboku. Rozmawiamy z nimi i rozbijamy hamaki i tarpy na drzewach obok. Na plażę przyjechał obwoźny sprzedawca jedzenia z parowanymi kulami w pikantnym sosie po 1000 za sztukę. Jemy po 8 sztuk i idziemy z ciastkami oraz drinkiem w butelce na plażę. Chwilę siedzimy i postanawiamy się wyłapać z 30 minut. Miła kąpiel orzeźwiająca po całym dniu a do tego po wyjściu woda słodka ze studni by się opłukać z soli. Spać idziemy przed 22.
153-indonezja

154-indonezja

155-indonezja

157-indonezja

159-indonezja

162-indonezja

164-indonezja

165-indonezja

167-indonezja

RE Camera

177-indonezja

RE Camera

180-indonezja

RE Camera

184-indonezja

186-indonezja

187-indonezja

192-indonezja

197-indonezja

199-indonezja

201-indonezja

Day 5 17.01.2016
Jeszcze było ciemno a imam wzywał do modlitwy i chwile potem wszyscy w obozie wstali. My staraliśmy się jeszcze pospać do wschodu słońca. Wstaliśmy chyba ok 6:30, oporządziliśmy się i około 7 ruszyliśmy w drogę kawałek dalej napotkaliśmy mały las wielkich drzew z mega wielkimi i szerokimi korzeniami. Jedziemy dalej po drodze odwiedzamy port z którego będziemy płynęli na Sumbawę żeby dowiedzieć się jak są promy i okazało się ze pływają co 30 min 24 h na dobę. Dalej jedziemy w kierunku Ekas na półwyspie na południu wyspy Lombok. Po drodze kupujemy owoce, smoczy owoc i jeszcze owoc co się zwie Jabłko cukrowe . Drogę wybieram bardziej dziką i nie zawsze jest asfalt. Są i dziury, szuter i piasek a także dzikie plaże i fajne wioski gdzie wzbudzamy zdziwienie że turyści jadą. Okazuje się że droga ma plażę w Ekas nie jest tak łatwa i mimo gps oraz map nie jest tu w miarę przejezdną drogą łatwo dojechać. Na końcu trafiamy na małą wioskę, przejeżdżamy wąskimi szlakami przez nią a potem szlakiem przez lasek i docieramy do jakiegoś opuszczonego kurortu z nieziemską plażą -8.901691 116.446111 . Pozostawiamy tu zostać na noc. Zwiedzamy okolice plaży i wracamy do sklepu po wodę i coś do jedzenia. Kupujemy ogórki, pomidory i wodę bo tylko to było. Wracamy na plażę i mamy cały dzień laby i nurkowania koło skał. Na klifach i skałach chodzą sobie małpki. Pływamy, robimy sobie obiad potem znów nurkujemy ponad 2h i jemy kolację. Rozwieszamy pod jednym z domków i przychodzi jakaś ochrona i mówi że tu niebezpiecznie spać. Niezbyt mogą się dogadać po angielsku i ostatecznie idą sobie a my idziemy spać.
202-indonezja

203-indonezja

206-indonezja

210-indonezja

211-indonezja

213-indonezja

214-indonezja

215-indonezja

218-indonezja

219-indonezja

220-indonezja

221-indonezja

223-indonezja

230-indonezja

RE Camera

Day 6 18.01.2015
Budzimy się wraz ze świtem. Noc była spokojna nie licząc bolących od spalenia słońcem pleców i koncertu jakiejś małpy w środku nocy która wyła niemiłosiernie. Ogarniamy hamaki i siebie i ruszamy w drogę. Kierunek Kuta, tylko ta na Lomboku, nie mylić z tą na Bali. Ruszamy w drogę i po ok 45 min stajemy na śniadanie zupkę Soto Ayam za 8000. W Sengkol stajemy po owoce na lokalnym bazarku a przed Kutą na napój lodowy z kokosa. W Kucie odwiedzamy port rybacki i plażę. Chwila odpoczynku i jedziemy do Senggigi. Tu znajdujemy sobie tani hotelik za 150000 za dwóch i jedziemy pozwiedzać lokalne plaże. Jest tak gorąco i słońce pali niemiłosiernie że ze spalonymi po wczorajszym nurkowaniu plecami nie ma mowy o kąpieli. Po kilku chwilach odpoczynku postanawiamy wrócić do hotelu i odpocząć od słońca. W drodze do hotelu oddajemy motor i idziemy na obiadek. Potem chwila odpoczynku i pranie w hoteli. Czytamy przewodnik po Sumbawie i dochodzimy do wniosku że może być tam problem z wypożyczeniem motoru bo nie ma tam takich mocno turystycznych miejsc i turystów mało. Postanawiamy zapytać w naszym hotelu szefa czy pożyczy nam skuter na tydzień z możliwością zabrania go na Sumbawę. Udaje się po chwili rozmowy przekonać szefa i na jutro ma nam przygotować skuter z nowymi oponami i zmienić w nim olej. Skuter mamy po 50000 czyli po 15 zł za dobę. Idziemy na miasto na kolację, udało nam się znaleźć jakieś nowe jedzonko, grube naleśniki z różnymi dodatkami. Bierzemy po jednym, część zjadamy na miejscu a resztę zabieramy do hotelu. Kupujemy jeszcze piwo bezalkoholowe które okazało się kiepskiego smaku napojem.
Oglądamy trochę jeszcze w hotelu national geographic i przed 24 idziemy spać.
234-indonezja

238-indonezja

239-indonezja

240-indonezja

241-indonezja

243-indonezja

244-indonezja

245-indonezja

246-indonezja

247-indonezja

248-indonezja

249-indonezja

250-indonezja

252-indonezja

255-indonezja

258-indonezja

260-indonezja

263-indonezja

Day 7 19.01.2016
Wstajemy na spokojnie przed 8 i idziemy na wioskę coś zjeść. Przechodzimy przez dziwnie puste ulice, prawie wszystkie warungi czyli jadłodajnie jeszcze zamknięte. Na jednym straganie kupujemy juz gotowe dania ryż z warzywami omletem i rybą do tego po dwa banany i idziemy na plażę zjeść. Chwila relaksu i spacer po plaży. W hotelu pakujemy się, bierzemy skuter i śmigamy do portu Lebuhan lombok. Po drodze odwiedzamy świątynie Pura Lingsar. Jedziemy dalej z małym postojem na chwilę odpoczynku i zakup owoców. Kupujemy smocze owoce, salaki i nowy owoc o smaku słodkim jak nasze gruszki ulęgałki. Do portu dojeżdżamy w sam raz na załadunek promu. Kupujemy bilet za 51500 rupii i wjeżdżamy po chwili na prom. Po dotarciu na Sumbawę jedziemy w stronę pięknych plaż koło Maluk na południu. Po drodze stajemy na jedzonko i w sklepie kupujemy zupki chińskie jakieś słodkości i wodę do picia. Szukamy noclegu, zjeżdżamy w stary odcinek drogi górskiej ale są tu za strome zbocza na nocleg ale po za kolejne widzimy małpy. Przejeżdżamy przez Maluk koło ktorego jest też kopalnia miedzi. Trochę za Maluk znajdujemy drogę w stronę morza i postanawiamy ja sprawdzić. Okazuje się to strzał w dziesiątkę i to w ostatniej chwili bo właśnie jest zachód słońca. Plaża i skałki są rewelacja tu zostajemy na noc -8.964836 116.72728 Chwilę siedzimy na plaży, jemy owoce i bułeczki po czym kładziemy się spać.
265-indonezja

267-indonezja

269-indonezja

271-indonezja

274-indonezja

278-indonezja

281-indonezja

283-indonezja

285-indonezja

288-indonezja

289-indonezja

290-indonezja

293-indonezja

294-indonezja

296-indonezja

Dalsza część podróży przez Sumbawę http://www.wdrodze.today/indonezja-sumbawa/
===========

Day 11 23.01.2016
Wstajemy koło w pół do siódmej, korzystamy z toalety i schodzimy spakowani do naszych gospodarzy. Częstują nas kawą z Lomboku i bułeczkami na śniadanie. Po śniadaniu idziemy pooglądać ich działkę i piękna piaszczystą plażę. Chwilę jeszcze rozmawiamy i zbieramy się bo przed nami ciężka przeprawa przez góry skuterem. Góry okazują się strome i jazda idzie mozolnie czasami jeden z nas musi iść bo motocykl nie daje rady dwóch osób ciągnąć pod górę. Po drodze mijamy sporo małpek dzikich a na szczycie przełęczy małpki są już bardziej oswojone z ludźmi. Udaje nam się zobaczyć i las deszczowy z prawdziwego zdarzenia i piękne zielone szczyty gór ze stromymi zboczami. W miasteczku Sembalun Lawang stajemy na jedzonko. Tu mają też fajny meczet. Dalej śmigamy w stronę Singgigi. Po drodze trochę pada deszczyk. Zmieniamy koncepcję i zamiast spać dziś na plaży tu na Lomboku popłyniemy już na Bali i noc spędzimy w hotelu w Padangbai. Przed Singgigi łapie nas tropikalna ulewa. Oddajemy skuter i idziemy łapać jakiś transport do Lembaru skąd pływają promy na Bali. Udaje nam się utargować cenę za transport samochodem za 150000. W porcie kupujemy bilet po 41000 i czekamy na prom. Nasze szczęście nie dopisuje i na prom czekamy ponad godzinę a i nim prom odpłynął minęła prawie kolejna godzina. Dziś jest większy wiatr i trochę promem buja ale na górnym otwartym pokładzie nie jest źle. Chwilę siedzimy a potem kładziemy się na ławkach i trochę przesypiamy. Budzi nas syrena statku jak już wchodzimy do portu w Padangbai. Wychodzimy z promu i idziemy na wioskę szukać noclegu. Trochę jest pusto bo jest godzina 23 ale po kilku chwilach znajdujemy miły hostel za 120000. Chwilę korzystamy z internetu i idziemy spać.
438-indonezja

439-indonezja

440-indonezja

441-indonezja

442-indonezja

445-indonezja

446-indonezja

451-indonezja

453-indonezja

455-indonezja

456-indonezja

459-indonezja

463-indonezja

467-indonezja

Dalsza część podróży przez Bali http://www.wdrodze.today/indonezja-bali/