Bali to indonezyjska wyspa w archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Jest położona w łańcuchu wysp; od Jawy oddziela ją cieśnina Bali, a od wyspy Lombok cieśnina Lombok.

Day 0 11-12.01.2016
Rano wybudziłem się lekko po siódmej by jeszcze przed wyjściem do szkoły zobaczyć syna. Młody tuż po śniadaniu przyleciał do mnie do łóżka po przytulać się z tatą przed wylotem. Dopiero teraz dotarło do mnie że to już dziś lecimy z Piotrkiem do Indonezji. Chwilę leniwie sobie poleżałem po czym wstałem by jeszcze przed wylotem zażyć miłej gorącej kąpieli i aby się ogolić co powinno mi starczyć na trzy tygodnie wyjazdu, mowa oczywiście o goleniu bo kąpać zamierzam się częściej 😉
Czysty z pięknie ogolona głową i brodą mogłem zjeść pyszne śniadanie które przygotowała mi wspaniała żona. W pół do dziewiątej przyjechał do mnie Piotrek, upewniliśmy się że mamy wszystko co potrzeba i przygotowaliśmy nasze plecaki do nadania a sami na pokład zabraliśmy tylko małe torebki z najbardziej potrzebnymi rzeczami. Na lotnisku wszystko poszło bez żadnych niespodzianek i odprawieni chwile po jedenastej czekaliśmy na nasz lot do Londynu. Sam lot przebiegł gładko i o czasie wylądowaliśmy w stolicy Wielkiej Brytanii gdzie za już cztery godziny mamy kolejny lot z terminala 5 do Hong Kongu, tym razem nieco dłuższy bo prawie dwanaście godzinny. W Londynie przemieściliśmy się z terminala trzeciego na piąty gdzie w spokoju zjedliśmy sobie kanapki które przygotowała nam moja żona. Czas oczekiwania spędziliśmy na zwiedzaniu lotniska i sklepów. Zleciało szybko i nim się obejrzeliśmy już wchodziliśmy na pokład samolotu Airbus A380, naszego domu na kolejne dwanaście godzin. Niestety nie lecieliśmy biznes klasą wiec szampanem nas nie przywitano na pokładzie ale i tak obsługa była bardzo pomocna a i na jedzenie nie narzekaliśmy. Planowo wylądowaliśmy w Hong Kongu. Na dworze było lekko mgliście i osiemnaście stopni. My mieliśmy znów 4 godziny by zwiedzić lotnisko, odwiedzić kilka sklepów i wpaść na coś pikantnego do maka 😉
W między czasie odebraliśmy kartę pokładową na lot Hong Kong Airlines do Denpasar na Bali. Jak się doczytaliśmy nie wolno przewozić dodatkowych baterii i ładowarek w bagażu nadawanym… hmm nie wiem czy to jest jakoś sprawdzane ale było wyraźnie to zaznaczone jak odbieraliśmy kartę pokładową.
Punktualnie wsiedliśmy na pokład samolotu. W drodze zjedliśmy wołowinę z ryżem i deser na kolację i obejrzeliśmy dwa filmy. Za oknem widzieliśmy pięknie wyglądające burze choć na dole zapewne nie było to tak miłe doznanie.
Na Bali dolecieliśmy o czasie. Sprawnie przeszliśmy przez odprawę i odebraliśmy nasze bagaże. Ponieważ była już prawie pierwsza w nocy poszukaliśmy taksi do Kuty czyli najbliższego i turystycznego miejsca licząc na jakiś tani nocleg. Taksówkarz policzył nas po utargowaniu 100000 rupi czyli jakieś 30 zł ale o tej godzinie nie było innej zbyt opcji. W kucie podwiózł nas do kilku hosteli i albo nie było miejsc albo ceny zabijały nasz budżet i ostatecznie zostaliśmy w hotelu za 250000 za noc za nas dwóch. Wyskoczyliśmy jeszcze na miasto kupić wodę i jakiś może trunek. Udało nam się kupić w jeszcze otwartym o pierwszej w nocy mini markecie wodę i mała butelkę whisky za 55000 rupi. Wróciliśmy do pokoju, trochę sobie pociągnęliśmy z buteleczki whisky i po kąpieli poszliśmy spać.
Indonezja

002-indonezja

Indonezja

Day 1 13.01.2016
Rano po 6 godzinach snu wstaliśmy o 9 rano. Przepakowaliśmy plecaki i poszliśmy coś zjeść oraz poszukać transportu do Denpasar albo bezpośrednio do Padangbai skąd pływają tanie publiczne promy na Lombok. W hotelu gość mówił że bilet do Padangbai busem to koszt 500000. Pochodziliśmy po mieście, dolara wymieniają za 13700 rupi. Co dziwne jak dla mnie w tych rejonach było zobaczyć szyldy McDonalda, KFC, Starbucks Cafe czy HardRock Cafe. Widać od razu ze to miejsce jest przesiąknięte turystami i na turystów naiwności żeruje. Zjedliśmy z miejscowymi jakąś dziwną potrawę ala krupnik gesty z kurczakiem i chipsami ziemniaczanymi za 10000 rupi czyli 3 zł. Dowiedzieliśmy się że też z tego miejsca możemy złapać transport do terminalu autobusowego w Denpasar. Po jedzeniu zabraliśmy plecaki z hostelu i poszliśmy łapać transport na dworzec. Wzięliśmy dwa skuterki które nas podrzuciły na dworzec za 150000. Tu znaleźliśmy mały busik do Padangbai za 140000 rupi który miał odjazd za 40 minut. Poszliśmy kupić sobie coś do picia i cierpliwie czekaliśmy na odjazd. Po 30 minutach ruszyliśmy w drogę, co prawda kierowca jechał jak tylko mógł bocznymi drogami ale całkiem sprawnie dotarliśmy do Padangbai. Tu od razu zaczepiali nas naganiacze oferując szybkie promy na Lombok i hotele. Oczywiście nie skorzystaliśmy. W porcie dowiedzieliśmy się ze promy publiczne pływają co godzina. W międzyczasie zmieniliśmy koncepcję i stwierdziliśmy ze dwa dni zostaniemy na Bali zwiedzając jej wschodnią i centralną część. Idziemy w stronę miasteczka . Zagaduje nad miejscowy, pytamy o motory… po chwili już prowadzi nas jakieś 400 metrów w bok do znajomej. Bierzemy skuter na dwa dni w cenie 50000 za dobę. Skuterkiem śmigamy w kierunku świątyni Pura Lempuyang. Droga dość ciekawa, co prawda kręta i ruchliwa ale dookoła fajne widoki i piękne wioski i uprawy tarasowe ryżu. W świątyni dajemy 20000 dotacji dobrowolnej zostawiamy plecaki i idziemy pozwiedzać z dwoma psami które się przybłąkały. Ze świątyni mamy piękne widoki na wulkan Gunung Agung który ma ponad 3 tysiące metrów. Zresztą droga do świątyni też była ostro pod górę i bardzo kręta że skuter ledwo nas z plecakami ciągnął. Zwiedziwszy ruszyliśmy w stronę oceanu na jakąś zaciszną plaże szukać noclegu. Wynalazłem wąską drogę na fajna spokojną plażę tylko dla nas -8.317373 115.625809. Na miejscu początkowo kilka osób łowiło ryby ale po jakimś czasie się rozeszli. My sobie popływaliśmy i pooglądaliśmy rafę i rybki. Znaleźliśmy piękną niebieską rozgwiazdę. Po kąpieli w oceanie wykorzystaliśmy zabraną z domu linkę i reklamówkę aby nabrać słodkiej wody ze studni i się opłukać. Umyci rozwiesiliśmy hamaki, wypiliśmy whisky, zjedliśmy zakupione banany które miały dziwny ziemisty posmak jak dla mnie miały nutkę smaku liścia chrzanu. umyliśmy zęby i położyliśmy się spać ok 20:30. Do hamaka było trochę trudno wejść bo wisiał pomiędzy palmami nad plażą na lekkim uskoku.
005-indonezja

006-indonezja

RE Camera

011-indonezja

012-indonezja

RE Camera

RE Camera

019-indonezja

020-indonezja

021-indonezja

025-indonezja

028-indonezja

030-indonezja

031-indonezja

036-indonezja

038-indonezja

039-indonezja

041-indonezja

045-indonezja

047-indonezja

Day 2 14.01.2016
Obudziliśmy się w hamakach chwilkę przed wschodem słońca, w lasku śpiewały pięknie ptaszki a fale delikatnie rozbijały się o brzeg. Chwilkę poleżeliśmy delektując się tymi doznaniami po czym wstaliśmy i zwinęliśmy nasz obóz. Korzystając że zrobiło się widno założyliśmy okularki do nurkowania i poszliśmy pooglądać piękne dno wybrzeża. Dziś popłynęliśmy trochę dalej i jak się okazało było warto. Spotkaliśmy piękne niebieskie i białe rozgwiazdy i mnóstwo pięknych rybek. Życie na dnie na tej plaży było niesamowite. Pełni emocji po oglądaniu dna udaliśmy się skuterkiem w kierunku wioski Les. W drodze zatrzymaliśmy się zjeść śniadanie w jednym z barów przy drodze. W Les juz na głównej drodze był drogowskaz na wodospad. Podążyliśmy za nim i dotarliśmy do małego parkingu skąd wiodła droga do jednego wodospadu. Kawałek dalej był drugi. Wejście kosztowało nas 20000 a droga wiodła przez porośnięty bananowcami i innymi drzewami las. Sama droga w jedną stronę zajęła nam około 15 minut. Po dotarciu wodospad okazał się dość wysoki a na dodatek na dole miał fajną nieckę z woda do której weszliśmy i skorzystaliśmy z okazji by wykąpać się w słodkiej wodzie wodospadu. Kąpiel była super i ta moc spadającego wodospadu jak uderzał o nasze ciała była niesamowita. Po kąpieli w ubraniach wyżęliśmy je i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Słońce już świeciło mocno a droga zacienioną ścieżką w mokrych chłodnych ubraniach była miła. Ruszyliśmy dalej do kolejnych wodospadów. Po drodze stanęliśmy i od jakiejś pani kupiliśmy świeże owoce Salak i Rambutan. Po przejechaniu kawałka drogi stanęliśmy nad rzeczką spadająca do oceanu zakosztować naszych owoców. Rambutan w smaku bardzo przypomina liczi i zresztą z rodziny liczi pochodzi a zaś Salak ma całkiem nowy smak lekko kwaśny i tyci w smaku ma nutkę ananasa. W rzece kąpali się miejscowi z dziećmi a kobiety robiły pytanie 🙂 Wypoczęci i najedzeni owocami ruszyliśmy dalej. W jednej z mijanych wiosek stanęliśmy coś zjeść na obiadek. Standardowo ryż z jakimiś dodatkami mięso warzywnymi. Jadąc dalej do wodospadu widzieliśmy ze w oddali w górze grzmi i są ciemne chmury. Dojechaliśmy do wpierw do wodospadu Air Terjun Mekalangan a potem do wodospadu Gitgit. Wejściówki jedna 5000 druga 20000. Wodospad Gitgit i jego okolica po której można spacerować jest niesamowita. Sam wodospad jest fajny i ma kilka miejsc gdzie można się pokapać ale to jego okolica takie nasze ogródki działkowe jest niesamowita. Można tam zobaczyć jak rośnie avocado, banany i co najważniejsze udało nam się zobaczyć jak rośnie rambutan i zjeść go świeżego. W ogródkach rośnie też niezliczona ilość kwiatów które można podziwia Jadąc dalej w kierunku Ubudu kupiliśmy sobie słodkości na wieczór i zapas wody. Poza miejscami turystycznymi w sklepach czy jadłodajniach nie ma alkoholu. Może dlatego ze to kraj muzułmański, mimo że tego nie widać na bali bardzo. Przed Ubudem skręciliśmy w boczne drogi szukać miejsca na nocleg… niestety ziemia jest tak żyzna i tak dobre są tu warunki do życia ze każdy centymetr dosłownie jest zamieszkany lub co bardziej płaskie tereny to pola ryżowe. Mimo starań nie znaleźliśmy nic godnego i udaliśmy się już po zachodzie słońca do Ubudu poszukać czegoś taniego na nocleg. Po przejechaniu kawałka miasteczka udało nam się znaleźć po utargowaniu pokój dla nas za 150000 czyli 45zł. Zostawiliśmy plecaki i poszliśmy rozprostować nogi na miasto. Wstąpiliśmy do lokalnego marketu i zakupiliśmy sobie coś na szybkie rano śniadanko i butelkę rumu. Niestety Indonezja to nie Birma gdzie 0.7l rumu czy whiskey kosztowało 3zł. Tu butelka rumu to koszt 135000 IDR czyli ok 40zł. Wróciliśmy do pokoju. Zadzwoniliśmy przez internet do domu i po kąpieli oraz kilku łykach poszliśmy spać.
048-indonezja

RE Camera

RE Camera

RE Camera

RE Camera

057-indonezja

058-indonezja

059-indonezja

062-indonezja

064-indonezja

RE Camera

RE Camera

075-indonezja

081-indonezja

084-indonezja

086-indonezja

088-indonezja

089-indonezja

090-indonezja

092-indonezja

096-indonezja

Day 3 15.01.2016
Dziś wstajemy o 7. W planach zwiedzenie w Ubud kilku świątyń i lasu z małpami czyli Monkey Forest. Jemy w hostelu śniadanie, myjemy ząbki i zostawiamy spakowane już w plecaki na korytarzu i idziemy pozwiedzać. Do jednej ze świątyń udaje nam się wejść jeszcze nim rozstawili się ludzie pobierający opłatę i udało się zaoszczędzić po 60000. Pochodziliśmy trochę oglądając świątynie po czym pojechaliśmy zobaczyć Monkey Forest. Tu szczerze to nie ma nic czego byśmy już nie widzieli wcześniej. Małpki wczoraj biegały ze dwa razy po drodze z wodospadów, ogromne drzewa też już widzieliśmy no i kaniony też. Dalej pojechaliśmy szukać jednego tajemnego miejsca ale nawet miejscowi nie wiedzieli gdzie to jest więc pewnie namiary z netu były mało dokładne. Do Padangbai dotarliśmy 10 minut przed 13 i mieliśmy dosłownie kilka chwil by oddać skuter i szybko dojść do portu i kupić bilety po 41000. Usiedliśmy zmęczeni na górnym pokładzie promu i spokojnie delektowaliśmy się wiejącym wiaterkiem. Po jakimś czasie zeszliśmy pod pokład i przespaliśmy się na kanapach. Po ok trzech i pół godzinie dopłynęliśmy do Lembaru na Lomboku. Tu po negocjacjach udało się znaleźć transport do Senggigi za 120000 a chcieli 200000. W Senggigi wypożyczyliśmy skuter na dwa dni i ponieważ zachód słońca miał być za godzinę pojechaliśmy szukać ustronnego noclegu. Udało nam się znaleźć pustą plażę -8.424934 116.046738. Tu robiliśmy hamaki i poszliśmy się kąpać. Po 30 minutach kąpieli przy księżycu wyszliśmy się wysuszyć i wypić trochę rumu 😉 Na komary odpaliliśmy kadzidło. Po staliśmy z godzinkę pijąc co jakiś czas i gadając i o 22 poszliśmy spać.
099-indonezja

101-indonezja

106-indonezja

110-indonezja

117-indonezja

120-indonezja

121-indonezja

124-indonezja

127-indonezja

128-indonezja

138-indonezja

141-indonezja

142-indonezja

143-indonezja

144-indonezja

146-indonezja

147-indonezja

148-indonezja

151-indonezja

152-indonezja

Dalsza część podróży przez Lombok http://www.wdrodze.today/indonezja-lombok/
================

Day 12 24.01.2016
Wstajemy po 7. Poranny prysznic i idziemy na miasto coś zjeść i poszukać transportu do Kuty na Bali. Szukamy autobusu ale odjeżdża dopiero o 13 a jego koszt to 75000 od osoby. Zaczepia nas jakiś miejscowy naganiacz i oferuje transport samochodem za 200000 od osoby. Chwilę z nim gadamy i idziemy dalej. Po jakimś czasie znów do nas przyjeżdża i okazuje się ze będzie samochód i cenę ustalamy na 150000 za dwie osoby. Śniadanie zjadamy dziś europejskie czyli omlety a do tego soczek świeży i piwko które poza turystycznymi miejscami ciężko dostać. Trochę przed 9 ruszamy do Kuty. Droga mija szybko i kierowca podwozi nas pod tani hotel za 200000 za noc. Rozpakowujemy plecaki by przeschły i ruszamy pozwiedzać plażę. Zahaczamy o miejscowego Burger Kinga i sie okazuje że smakuje jak ten u nas 🙂 Na plaży spędzamy trochę czasu szwędajac się, sporo turystów i sprzedawców różnej maści. Po południu idziemy do hotelu, bierzemy prysznic, relaksujemy się i robimy sobie pranie. Odpoczywamy kiedy pali największe słońce a wieczorkiem idziemy na spacer sklepowymi ulicami Kuty kilka km a wracając wstępujemy na zupkę Bakso na kolację. W markecie kupujemy po piwku do pokoju i idziemy chwile się relaksować i pogadać na balkonie przed pokojem po czym idziemy spać.
470-indonezja

471-indonezja

472-indonezja

473-indonezja

474-indonezja

475-indonezja

477-indonezja

479-indonezja

480-indonezja

481-indonezja

482-indonezja

Day 13 25.01.2016
Wstajemy o 7 rano. Chwilkę się ogarniamy i o dziwo zaczyna padać z rana hmmm no zobaczymy jak będzie w dzień ale deszcz trochę utrudnia przemieszczanie i zwiedzanie. Idziemy na hotelowe śniadanie. Po śniadaniu się zbieramy i idziemy wypożyczyć skuter. Okazuje się że nie chcą wypożyczyć skutera z możliwością przepłynięcia na Jawe. Idziemy popytać na mieście o skutery i ostatecznie bierzemy go na 5 dni tylko na Bali. Rano trochę pada ale później jest już tylko pochmurno. Jedziemy zwiedzić świątynie na skale w morzu Tanah Lot. Bardzo fajne miejsce mega turystyczne ale ma swój urok. Potem jedziemy na ciekawą plażę koło Antap. Dalej jedziemy zobaczyć drzewo przez środek którego prowadzi droga Bunut Bolong. Fajne drzewko do zobaczenia i sfotografowania. Tu spotykamy parę Polaków z Irlandii Marlene i Kubę którzy mieszkają w miejscowości niedaleko do której my też jedziemy. Chwilę gadamy po czym my lecimy coś zjeść w pobliskim warungu. Po jedzeniu jedziemy na Medewi Beach poszukać noclegu, mamy już jakiś namiar na hotelik od Polaków. Zatrzymujemy sie pod hotelikiem i okazuje się że poznani wcześniej Marlena i Kuba są tu właśnie na obiadku. Chwilę rozmawiamy i proponują by zabrać się z nimi na Jawę dziś na wejście na wulkan Ijen. Chwilę się zastanawiamy i decydujemy się pojechać. Zbieramy nasze manatki i zawozimy je do nich na noc a sami bierzemy jeden plecak z potrzebnymi rzeczami. Po 19 ruszamy z miejscowym gościem który będzie naszym kierowcą. Na wulkan będziemy wchodzić po 1 w nocy wiec mamy trochę jeszcze czasu. Jedziemy do portu i tu półtorej godziny promem potem znów samochodem. Przed wulkanem stajemy na chwilę odpoczynku i pyszną kawe z imbirem u znajomego naszego kierowcy. Po północy ruszamy do wulkanu. Jedziemy powoli bo droga jest dość stroma i wąską. Na miejscu mamy jeszcze z godzinkę na odpoczynek. Drzemiemy w samochodzie i łapiemy siły.
484-indonezja

485-indonezja

486-indonezja

488-indonezja

490-indonezja

496-indonezja

497-indonezja

501-indonezja

503-indonezja

504-indonezja

507-indonezja

509-indonezja

513-indonezja

515-indonezja

517-indonezja

Day 14 26.01.2016
Za piętnaście druga ruszamy z samochodu na parkingu na wulkan. Droga zajmuje ponoć od 90 do 120 minut. Po wejściu na górę który wcale nie jest taki łatwy schodzimy stromo do środka krateru gdzie wydobywają siarkę. Tu trzeba uważać na stopnie a na samym dole na wydobywające się opary siarki. Udaje nam się zobaczyć na dole słynne niebieskie ognie i fajne ognie ktore sie paliły na płynącej cieczy. Fajnie to wyglądało. Chwilę oglądamy niebieskie ognie i zmienia się wiatr co powoduje że nie da się oddychać i strasznie szczypią oczy tak więc wycofujemy się wyżej, po drodze mijamy osoby które mają problemy z oddychaniem. Na górze oddychamy już w miarę normalnym powietrzem. Oglądamy krater z gory i czekamy aż się zrobi widno. Robimy trochę zdjęć i powolnie wracamy na parking. No i pora ruszać w drogę. W połowie drogi stajemy na jedzonko i koło 14 jesteśmy w hotelu. Kąpieli i chwila odpoczynku i jedziemy nad plażę połazić i pooglądać surferów. Potem jedziemy na jedzonko i kawke do miasteczka obok. Dziś trafiło nam się jedzenie rewelacja i do tego super kawka w dobrej cenie. Wracamy do hotelu po 17. Został już tylko relaks. Chwilę przed zachodem jedziemy przejechać się po bocznych uliczkach wioski między polami ryżowymi. Po 20 kładziemy się spać.
519-indonezja

522-indonezja

523-indonezja

526-indonezja

527-indonezja

530-indonezja

531-indonezja

536-indonezja

538-indonezja

539-indonezja

540-indonezja

544-indonezja

545-indonezja

Day 15 27.01.2016
Powoli wstajemy przed 8. Za oknem dziś coś znów pochmurno i rano padał deszcz. Dwadzieścia po 8 zbieramy się z pokoju. Jedziemy pozwiedzać górskie plantacje kawy i górskie ogródki oraz tarasy ryżowe w okolicy Bongancina. Po drodze są tak ostre zjazdy że przegrzewa się jeden hamulec i nagle przestaje działać na szczęście Piotr specjalnie używał jednego mocniej by w razie co działał drugi i udaje nam się zahamować jakoś. Dłuższą chwilę czekamy aż się ochłodzić i jedziemy wolno z postojami w dół. W drodze do Kuty odwiedzamy jeszcze świątynię Pura Taman Ayun w Mengwi. Pogoda się trochę popsuła i przelotnie pada deszcz. Po zameldowaniu się w hotelu idziemy na kolację. Potem kąpiel i spać.
546-indonezja

547-indonezja

549-indonezja

550-indonezja

551-indonezja

554-indonezja

557-indonezja

560-indonezja

562-indonezja

563-indonezja

565-indonezja

567-indonezja

569-indonezja

572-indonezja

573-indonezja

Day 16 28.01.2016
Dziś jedziemy odwiedzić świątynie Pura Besakih. Idziemy tez na spacerek ukrytym szlakiem w strone wulkanu. Wracając jedziemy na plażę za lotniskiem w Kucie gdzie się kapiemy i oglądamy startujące samoloty.
Dziś kupiliśmy dwa nowe pyszne owoce Tamarillo i chyba Gujawę
574-indonezja

576-indonezja

578-indonezja

579-indonezja

581-indonezja

585-indonezja

594-indonezja

597-indonezja

602-indonezja

603-indonezja

605-indonezja

606-indonezja

608-indonezja

Day 17 29.01.2016
Dziś odwiedzamy tarasy ryżowe -8,4330458, 115,2786606 i świątynie Pura Gunung Kawi oraz świątynie Goa Gajah i cześć jej nie odwiedzana przez turystów i okoliczny kanion rzeki z wykutymi świątyniami. Na koniec jedziemy do niesamowitego kanionu koło Sukawati który trzeba zobaczyć i przejść 🙂 -8,6094373, 115,2878532 . Koniec dnia z piwkiem spędzamy w naszym tanim hotelu za 200000 w basenie.
612-indonezja

615-indonezja

618-indonezja

620-indonezja

621-indonezja

626-indonezja

629-indonezja

630-indonezja

631-indonezja

634-indonezja

636-indonezja

640-indonezja

641-indonezja

645-indonezja

647-indonezja

649-indonezja

650-indonezja

654-indonezja

658-indonezja

660-indonezja

664-indonezja

665-indonezja

671-indonezja

680-indonezja

Day 18 30.01.2016
Dziś po śniadaniu w hotelu zostawiamy bagaże w recepcji i jedziemy pozwiedzać półwysep poniżej lotniska. Na poczatek odwiedzamy lokalną wioskę potem mega zbiorowisko kurortów całe ogrodzone z ochroną… tu korzystamy z pięknej plaży i odwiedzamy jedną świątynie. Potem cały dzień przenośmy się z plaży na plażę i każda to inna i każda piękna. Miedzy plażami odwiedzamy świątynie na klifie.
Przed 19 wracamy po bagaże, oddajemy skuter i idziemy na ostatnią kolację. Po kolacji kupujemy po zimnym piwku i ruszamy już po zmroku plażą w stronę lotniska po drodze na plaży odpoczywamy i wypijamy piwko.
684-indonezja

686-indonezja

688-indonezja

690-indonezja

691-indonezja

693-indonezja

695-indonezja

696-indonezja

699-indonezja

700-indonezja

701-indonezja

703-indonezja

706-indonezja

707-indonezja

710-indonezja

713-indonezja

717-indonezja

721-indonezja

723-indonezja

724-indonezja

725-indonezja

729-indonezja

734-indonezja