Wyprawa do Azji była w planach od jakiegoś roku, ale dopiero w sierpniu 2012 zabraliśmy się za poszukiwanie jakiegoś taniego samolotu. Wstępnie plan był aby lecieć do Bangkoku i zwiedzić Tajlandię, Laos i Kambodżę ale Jarek natrafił na super promocję na loty Areofłotem do Wietnamu do Ho Chi Minh. Tak więc długo się nie zastanawiając zakupiliśmy trzy bilety w promocyjnej cenie, niecałe 2100zł i pozostało tylko czekać na wyjazd. Plan był by wybrać się na niecały miesiąc od końca listopada do 21 grudnia, ponieważ w planach jest dużo przemieszczania, chodzenia z plecakami ustaliliśmy że bierzemy tylko po jednym podręcznym małym plecaku. W międzyczasie mój brat Piotrek opracował nam wstępny szkic trasy którą na spokojnie bez pośpiechu powinno nam udać się przemierzyć i zobaczyć po drodze trochę atrakcji lokalnych. Trasa nasza wyglądała mniej więcej tak:
WIETNAM: Ho Chi Minh – Phan Thiet – Mui Ne – Hoi An – Hue
LAOS: Savannakhet – Pakse – Pakxong – Wyspy na Mekongu, Don Det i Don Khon
KAMBODŻA: Siem Reap – Angkor Wat – Sihanoukville – Tropikalna wyspa Koh Ruessei
Na miejscu dużo zwiedzaliśmy chodząc na nogach lub wypożyczając na całe dnie rowery oraz skutery jeśli chcieliśmy trochę dalsze odległości odwiedzić. Większe odległości pokonywaliśmy miejscowymi autobusami, często siedząc np. na workach z makaronem ryżowym lub w autobusie sypialnym starając się zmieścić na łóżkach zaprojektowanych pod wzrost Azjatów. Staraliśmy się zwiedzać miejsca mniej odwiedzane przez turystów, tam gdzie życie jest bardziej naturalne bez masy turystów. W takich miejscach zainteresowanie nami miejscowych też było niesamowite, to po prostu trzeba to przeżyć. Ogólnie można powiedzieć że ludzie dla nas byli mega pomocni i przyjaźni. Zawsze sami z siebie oferowali swoją pomoc i zainteresowanie. W większości przypadków udawało nam się dogadać jakoś po angielsku lub jeśli to zawodziło to tłumaczyliśmy o co nam chodzi na migi. Jedzenie zawsze braliśmy w lokalnych miejscach gdzie turyści raczej nie bywali, szukaliśmy miejsc gdzie jest dużo miejscowych co znaczyło dla nas że jedzenie musi być dobre i tanie :)) Udało nam się popróbować wiele miejscowych dań, słodkości i owoców. Jedzenie można powiedzieć jest rewelacyjnie dobre i zdrowe, dużo świeżych warzyw, kiełków i przypraw. Fakt jedzenie jest bardzo pikantne, ja aby nie doznać szoku przez miesiąc przed wyjazdem przyprawiałem sobie coraz mocniej dania papryczką chili co się sprawdziło idealnie. Prawie wszędzie mieliśmy możliwość korzystania z internetu wifi, a dzięki aplikacji Galileo Offline Maps na mojego iPada nawet bez zasięgu wifi mieliśmy GPSa z wcześniej pobranymi dokładnymi mapami z Google Maps i OpenStreetMap. Aby nie taszczyć przy i tak już ograniczonym wagowo bagażu przewodników, wszystkie zakupiliśmy w wersji elektronicznej na ipada 🙂 Zamiast też zabierać ze sobą swój ciężki duży aparat i kilka obiektywów po raz drugi na wyjazd zabrałem kompakt Fuji X10 który po raz kolejny udowodnił że się świetnie spisuje nie tylko w dobrych warunkach oświetleniowych. Takie ograniczanie wagi plecaka docenia się szczególnie jak trzeba przejść w piekącym słońcu 10km. Wtedy każdy kilogram mniej się liczy 🙂 Dużo by tu pisać bo i dużo się działo podczas wyjazdu. Wszystko starałem się spisywać w moim iPadzie bo pamięć ludzka jest czasami zawodna a miło po jakimś czasie sobie pooglądać zdjęcia i poczytać zapiski z wyprawy.
Tak więc teraz zapraszam was do zrobienia sobie kawy ew. nalania lampki wina i najlepiej dużej bo dawka zdjęć jest spora. Nie chciałem żeby coś umknęło ale i tak nie wszystko dało się zmieścić 😉

[custom_heading center=”true”]Day 01 Środa 28.11.2012[/custom_heading] Pobudka rano by jeszcze sprawdzić czy wszystko jest dobrze przygotowane. Lekkie śniadanko i ruszamy w drogę na lotnisko, tu pomocna była moja ukochana Agnieszka która nas odwiozła.
Lot z Warszawy rusza planowo, i mija spokojnie. Na lotnisku w Moskwie okazuje się ze lot do Wietnamu mamy później o 40min, wiec będziemy na lotnisku 4 godzinki. Robimy sobie rundkę po lotnisku, korzystamy z darmowego wi-fi, i jemy słodkości. Robimy male zakupy w sklepie wolnocłowym, kupujemy z Piotrkiem 0,5l whiskey i dwie cole i zrobimy sobie na pokładzie drinka co by lepiej spać. Wchodzimy na pokład i robimy sobie drinki 🙂 samolot kołuje na pas, po drodze staje na 10 min na odmrażanie. Startujemy o 21:20. Humorki po whiskey dopisują, gadamy z sąsiadem polakiem trochę. Kolo 23 dają jedzonko, pyszna rybkę i curry z kurczakiem i do tego chlebek i ciacho z kawą. Po północy korzystamy z toalety i idziemy spać. Oby udało się przespać kilka ładnych godzin.
aeroflot

[custom_heading center=”true”]Day 02 Czwartek 29.11.2012[/custom_heading] Niestety samolot to nie łózko w domu i udaje nam się ledwo zmrużyć oczy na trzy godzinki. Trochę zmęczeni chwile się nudzimy a po jakimś czasie zaczynają podawać soki i śniadanie. Czas leci nam powoli, mnie boli od tego hałasu w samolocie trochę głowa. Punktualnie o 9:30 lądujemy w Ho Chi Minh. Udajemy się do toalet przebrać w krótkie spodenki i koszulki. Wyrzucam do kosza polar stary co by go nie nosić. Dalej udajemy się złożyć papiery o wydanie wizy. Czekamy około 15 minut po czym odbieramy wizy i idziemy do wyjścia z lotniska. Tu chwile rozglądamy się za jakimś transportem do dworca Mien Dong z którego pojedziemy w kierunku Mui Ne. Chwile po 11 wsiadamy do autobusu 152 gdzie miły kierowca mówi nam w co mamy się potem przesiąść i na naszym przystanku mówi żeby wysiąść. Przesiadamy się w 64 które zawiezie nas na dworzec.
wietnam-azja-002

wietnam-azja-003
Na dworcu po krótkich poszukiwaniach znajdujemy kasy gdzie sprzedają bilety do Phan Thiet. Idziemy coś zjeść, wypatrujemy budkę gdzie siedzi trochę miejscowych kierowców autobusów. Jemy zupkę coś ala krupniczek z podrobami dobrze przyprawiony z cytrynką. Idziemy na dworzec kupujemy bilety. Idziemy do autobusu, wyjazd ma być o 13. Na początek w minibusie jest ok 6 osób, po drodze bileter naganiacz zgarnia i nawołuje ludzi krzycząc dokąd jedziemy. Tak z czasem naszej ponad 4 godzinnej podróży autobus się zapełnia, a ludzie siedzą w wąskim przejściu na składanych plastikowych krzesełkach. Poza mocno zaludnionymi terenami kierowca gna starym busikiem mijając na trzeciego, na zakręcie, jak i kiedy się da cały czas podtrąbując ostrzegawczo, informacyjnie by inni na nas uważali. To trzeba przeżyć bo doznania są niesamowite.

wietnam-azja-004

wietnam-azja-005

wietnam-azja-006
Chwile po 17 docieramy do Phan Thiet. Bierzemy z poznanymi turystami z Urugwaju wspólne taxi do Mui Ne za 150.000 po targowaniu.
wietnam-azja-007
Tu szukamy najtańszego lokum dla nas. Trochę nam się schodzi, po drodze kupujemy sobie banany i smoczy owoc i spacerujemy przez miasto. Zaczepiają nas miejscowi naganiacze i proponują nocleg… Jeden oferuje ciekawą cenę… 5$ za nocleg w hoteliku z tym co nam potrzeba. Gościu na skuterku dowozi nas po kolei pod ten hotelik…. Na miejscu bierzemy sobie pokoik, zostawiamy w nim rzeczy i bierzemy sobie odświeżający prysznic po locie. Koło 21:30 idziemy na miasto coś zjeść. Po drodze wypożyczamy sobie dwa skuterki na dobę. Koszt to 6$ za manual i 8$ za automat. Tankujemy od razu do wlanego już litra paliwa po dodatkowe dwa i jedziemy szukać jedzenia.
wietnam mui ne

wietnam-azja-009
Po ustaleniach stajemy w restauracji serwującej dania morza. Chłopaki biorą kałamarnice a ja sobie jakaś miejscową rybkę. Wszystko dzisiejsze świeżutkie. Kałamarnice w cenie 100.000 dong czyli ok 5$ a rybka za 6.000 czyli niecałe 3$. Do tego piwko za pół dolara.
Smacznie jemy obie kałamarnice i rybkę i jedziemy do hotelu po drodze kupujac sobie wodę i piwo.
Spać idziemy po 24

[custom_heading center=”true”]Day 03 Pątek 30.11.2012[/custom_heading] Rano wstaliśmy przed 8. Szybka poranna toaleta i jedziemy naszymi skuterkami na wioskę coś zjeść. Stajemy przy osadzie rybackiej na zupkę z makaronem ryżowym, limonka i miętą. Przepyszne i pożywne danie.
jedzenie w wietnamie

jedzenie w wietnamie mui ne
Robimy tez spacerek brzegiem morza podglądając miejscowych rybaków i kobiety oprawiających złowione co dopiero ryby i owoce morza. Niesamowite widoki, kolory ryb i owoców morza.
Wietnam Mui Ne

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Port
Po spacerku jedziemy pooglądać miejscowe wydmy. Świetne widoki i duże wydmy.
Wietnam Mui Ne Port

Wietnam Mui Ne Wydmy

Wietnam Mui Ne Wydmy

Wietnam Mui Ne Wydmy

Wietnam Mui Ne Wydmy
Trochę spacerujemy po wydmach i jedziemy do wioski rybackiej pozwiedzać trochę. Oglądamy jak susza ryby i łowią. Jeden z reperujących statek miejscowych gdy się do nich uśmiechamy zaczepia Jarka i chce się z nim siłować na rękę, dokładniej na nadgarstki. Jarek przegrywa, miejscowy zaprasza Piotrka i co najgorsze dla miejscowego ten wygrywa. Inni się śmieją z niego ze przegrał.
Mui Ne Wietnam

Mui Ne Wietnam

Mui Ne Wietnam

Mui Ne Wietnam Łódka

Mui Ne Wietnam

wietnam-azja-034

Mui Ne Wietnam

Mui Ne Wietnam

suszenie ryb wietnam

Wietnam Azja statki

Wietnam Azja statkiWietnam Azja statki

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Przed 12 mamy się zbierać i okazuje się Jarek zgubił kluczyki do skutera. Miejscowi chcą pomóc. Jarek z jednym z miejscowych jedzie po mechanika. Po jakimś czasie wracają i mechanik dorabia kluczyk i jedziemy do hotelu popluskać się w morzu. Docieramy przed 13. Idziemy na plaże tu zaczepia nas pani ze zrobi nam krewetki grillowane. Kupujemy dużą porcje dla trzech osób za 7$. Krewetki są rewelacja. Moje pierwsze ulubione. Siedzimy na plaży do 16. Potem jedziemy na miasto. Jedziemy zobaczyć Fairy Stream. Stajemy przy drodze za miastem motorami i idziemy na piechtę w kierunku kanionu. Schodzimy po zboczu do kanionu. Idziemy wzdłuż dnem kanionu płynącym strumykiem spacerujemy sobie z wolna. Fajne widoki, biało czerwone skały, oglądamy sobie pola ryżowe.
Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja

Wietnam Azja
Tak spacerujemy sobie ponad godzinkę i jedziemy na miasto coś zjeść. Kręcimy się trochę motorkami po mieście i jemy ryz z warzywami i kurczakiem i do tego mlecznego szejka z mango. Potem robimy ostatnia rundę po wsi i jedziemy oddać motory. W drodze do hotelu bierzemy sobie owoce, Mangustine i Liczi oraz po dwa piwka.
wietnam owoce
W domku siedzimy sobie w blasku pełni księżyca, jemy owoce i pijemy piwko. Idziemy o 21 na spacer nad morze. Po godzinie wracamy, przeglądamy przewodnik, sprawdzamy internet i idziemy spać.

[custom_heading center=”true”]Day 04 Sobota 01.12.2012[/custom_heading] Dziś śpimy sobie do 8:30. Wstajemy i zbieramy się na śniadanie w naszym kurorcie. Shake ze świeżych kokosów i mleka oraz mięsko z jajkiem i bułeczką. Po śniadaniu wybieramy się nad morze pooglądać jak rybacy łowią ryby, oraz pokąpać się. Chodzę sobie brzegiem pooglądać co łowią rybacy i co wyrzuca morze na brzeg.
wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża

wietnam mui ne plaża
Wychodzimy z hotelu o 11:15, oddajemy butelki po wczorajszym piwku i bierzemy dwa na miejscu w oczekiwaniu na autobus do Phan Thiet. Autobusem dojeżdżamy do miasta i kierujemy się do dworca gdzie mamy zamiar odjechać do Da Nang. Próbujemy się dogadać z kasjerka ale idzie nam trudno 🙂 Przychodzi jakiś kierownik czy ktoś i udaje nam się z nim łamaną angielszczyzną dogadać. Mówi ze mamy być o 15. Idziemy wiec coś zjeść i połazić jeszcze po mieście, przy okazji wymieniamy po 50$. Przed 15 wracamy na dworzec, kupujemy bilety i czekamy. Przewożą nas na inny „dworzec” i tam czekamy na nasz docelowy autobus. O 16 zjawia się nasz autokar. Jak się okazuje nie jest źle, jest to nowoczesny sypialny autokar. Jest tylko jedno małe ale, łóżka są przystosowane do mieszkańców Azji, co znaczy ze nie da się na nich wygodnie wyciągnąć, i są wąskie.
wietnam-azja-061

wietnam-azja-062

wietnam-azja-063

wietnam-azja-064
Z tego co się wcześniej dowiedzieliśmy podróż ma trwać ok. 17 godzin. W drodze nasz bus zatrzymuje się co jakiś czas na chwilę aby móc zrobić siusiu czy zapalić papieroska. Mamy też jeden postój na jedzenie które jest już w cenie. Całkiem smaczne jedzonko i duża porcja i ryżu do woli. Jest trochę omleta z warzywami, pędy bambusa, jakieś kiełki, kawałki mięsa i ryby. Do tego coś ala nasz rosołek. Ludzie których spotkamy w autokarze są bardzo mili i zaciekawieni nami, szczególnie naszym owłosieniem na ciele, oni nie maja włosów czy to na nogach czy na brzuchu. Podróż przez te nie europejsko wymiarowe łóżka nie jest mega wygodna ale w porównaniu do poprzedniego autokaru którym jechaliśmy do Phan Thiet jest super. Standardowo kierowca jedzie tak szybko jak się po miejscowych dziurawych drogach da, wyprzedzając na trzeciego, wpychając się itp…

[custom_heading center=”true”]Day 05 Niedziela 02.12.2012[/custom_heading] Mimo małych łóżek daje się jakoś trochę zdrzemnąć. Ja budzę się o 4 by sprawdzić na GPS w iPadzie gdzie jesteśmy. Nasz bus jedzie do Da Nang, my chcemy poprosić kierowce by wysadził nas wcześniej przy drodze do Hoi An, tu czeka nas ok 8 kilometrowy spacerek do miasta. Po 15 i pół godzinie jazdy wysiadamy o 7:30 przy drodze do Hoi An. Zjadamy sobie słodkie bułeczki i ruszamy na piechotę w drogę. Po drodze idziemy przez wioski, wszyscy prawie nas pozdrawiają, uśmiechają się do nas i są nami zaciekawieni.
wietnam-azja-066

wietnam-azja-065
Stajemy w lokalnej „spelunce” dla miejscowych tuż przy ulicy obok której jest sprzedaż mięsa. Mają tu jedzenie, rosołki z kluskami, podrobami i świeżymi kiełkami.
wietnam-azja-069

wietnam-azja-067

wietnam-azja-068
Miejscowi są nami zaciekawieni. Po zjedzeniu pożywnych zupek i napiciu się miejscowego picia z kubków wielokrotnego użytku idziemy w dalszą drogę.
wietnam-azja-070

wietnam-azja-071

wietnam-azja-072

wietnam-azja-073

wietnam-azja-074

wietnam-azja-075
Niedługo docieramy do hotelu Hoi Pho. Bierzemy sobie pokoik (15$) i idziemy na godzinkę na miasto aż uprzątną nasz pokój. Zwiedzamy sobie targowe uliczki, wchodzimy do kilku sklepików z odzieżą i plecakami. Wstępujemy do barku na łodzi na piwko i powoli wracamy do hotelu, wziąć prysznic co by się odświeżyć i chwilę odpocząć. Jest 12. Bierzemy prysznic, i kładziemy się na popołudniową drzemkę. Z hotelu wychodzimy o 14 i tuż przed hotelem wypożyczamy 3 rowery po 1$. Rowerkami jeździmy sobie aż do 19:30. Oglądamy sobie stare miasto, targ warzywo rybny, i owocowy. Na targu z jedzeniem jemy pożywne kluski z mięsem i kiełkami oraz pijemy po szejku, ja z pomidorami a chłopaki z marchewką.

wietnam-azja-076

wietnam-azja-077

wietnam-azja-078

wietnam-azja-079

wietnam-azja-080

wietnam-azja-081

wietnam-azja-082

wietnam-azja-083

wietnam-azja-084
Dalej jedziemy po zwiedzać miasto i jego mniej oblegane lokalne zakamarki gdzie toczy się życie miejscowych Wietnamczyków. Próbujemy też sobie świeżego soku kokosowego pitego słomką prosto z kokosa oraz miejscowych kilku słodkich bułeczek.
wietnam-azja-085

wietnam-azja-087

wietnam-azja-088

wietnam-azja-089

wietnam-azja-090

wietnam-azja-091

wietnam-azja-092

wietnam-azja-093

wietnam-azja-094
Naszą rowerową wycieczkę po Hoi An kończymy o zmroku podziwiając miasto które budzi się do nocnego życia. Kolorowe lampiony, płonące łódeczki puszczane na rzece, tłum ludzi…. Jest super klimat. Po powrocie do hotelu w pobliskim sklepiku kupujemy sobie piwko oraz wodę i idziemy do pokoju odpocząć przed jutrzejszym dniem.

[custom_heading center=”true”]Day 06 Poniedziałek 03.12.2012[/custom_heading] Dziś wyspani wstaliśmy po 7. Spakowaliśmy się, zrobiliśmy poranną toaletę i ruszyliśmy nad morze. Plecaki zostawiliśmy w hotelu a przed hotelem wypożyczyliśmy rowery. Nad morze jest ok. 6km. Jedziemy sobie jak najbardziej lokalnymi drogami, z dala od turystycznych szlaków. Po drodze spotykamy wiele sklepików i jadłodajni. Stajemy przy jednej z nich na pyszne kanapki. Są tak smaczne że jemy po dwie w cenie 10.000 jedna. Po pożywnym śniadanku jedziemy bezpośrednio nad morze, na boczną plaże.
wietnam-azja-095

wietnam-azja-096

wietnam-azja-097
Tu chowamy nasze rzeczy w jednej z okrągłych łódek i idziemy się kąpać. Po super zabawie w wodzie, walczeniu z dużymi falami wychodzimy na brzeg by trochę odpocząć. Podglądamy rybaków naprawiających łódkę. Wracamy jeszcze na chwilę pokąpać się w morzu po czym wychodzimy by wyschnąć. W międzyczasie oglądamy jak miejscowi rybacy przybijają do brzegu okrągłą łódka.
wietnam-azja-098

wietnam-azja-099
Po wyschnięciu jedziemy wzdłuż morza i stajemy na piwko w lokalnym miejscowym rodzinnym sklepiku.
wietnam-azja-100
Dalej jedziemy drogą do centrum Hoi An. Tu kierujemy się na miejscowy bazar z jedzeniem. Jemy sobie obiad i pijemy jakieś picie. Po obiedzie zatrzymujemy się w cieniu na chwilę odpoczynku i jedziemy dalej w stronę hotelu o 12:30.
wietnam-azja-101

wietnam-azja-102

wietnam-azja-103

wietnam-azja-104

wietnam-azja-105

wietnam-azja-106
W hotelu odbieramy bagaże i czekamy na nasz autokar. Bus podjeżdża po nas punktualnie, wsiadamy i jedziemy zebrać innych podróżnych z innych hoteli po czym kierujemy się na Hue. Kierowca jedzie jakby chciał a nie mógł, droga się dłuży. O 15:45 stajemy na 20 min postoju. Do Hue dojeżdżamy przed 18. Od razu jak wysiedliśmy z busa zaczepiła nas przemiła pani zapraszając do swojego hotelu. Ceny miała przystępne 15$ za pokój więc nie myślimy tylko idziemy zobaczyć pokój. Zostawiamy w hotelu rzeczy i idziemy pochodzić po mieście. Wpadamy na miskę jedzenia, jakiś ryż z mięsem i warzywami oraz piwko miejscowe. Kręcimy się trochę po jasnych i ciemnych zakątkach miasta, jemy sobie jakieś słodkości miejscowe.
wietnam-azja-107
Na koniec kupujemy jakieś ciacha i piwko i idziemy do hotelu. Tu bierzemy prysznic i wypijamy po browarku. Korzystamy z internetu i planujemy jutrzejszy dzień.

[custom_heading center=”true”]Day 07 Wtorek 04.12.2012[/custom_heading] Dziś budzimy się za dwadzieścia 7. Chwile leżymy w łóżku, wstajemy poranna toaleta i ruszamy w miasto. Obok hoteliku wstępujemy na zupkę na śniadanko. Przepyszna zupka za niecałego dolara.
wietnam-azja-108

wietnam-azja-109

wietnam-azja-110

wietnam-azja-111
Po śniadanku wracamy do hotelu bierzemy motorki i idziemy do zakazanego purpurowego miasta. Trochę się kręcimy uliczkami za pierwszymi murami miasta. Wstępujemy na piwko w bocznej uliczce.
wietnam-azja-112

wietnam-azja-113

wietnam-azja-114

wietnam-azja-115
Chwilę odpoczywamy i jedziemy do wewnętrznych murów miasta. Parkujemy skutery przed wejściem i wchodzimy do zakazanego miasta. Zwiedzamy ruiny, oraz nowo odrestaurowane części. Miasto zakazane nie robi na nas jakiegoś wrażenia większego, tym bardziej ze wstęp kosztował 80.000 dongów czyli ok. 4$.
wietnam-azja-116

wietnam-azja-117

wietnam-azja-118
Teraz obieramy kierunek morze. Przedzieramy sie wąskimi dróżkami miedzy polami ryżowymi przez kilkanaście kilometrów nad morze. Po drodze zaczyna lekko mżyć i tak już będzie mżyło przez połowę dnia.
wietnam-azja-119

wietnam-azja-120

wietnam-azja-121

wietnam-azja-122

wietnam-azja-123
Dojeżdżamy do morza, parkujemy skutery i idziemy zobaczyć tutejsze morze. Na miejscu na plaży stoją łodzie rybackie ale nie okrągłe lecz już normalnych kształtów.
wietnam-azja-124

wietnam-azja-125
Dalej kierujemy się na kolejny cypel przez most i groblami. Tu dostrzegamy mnóstwo pięknie zdobionych i wielkich grobów i grobowców. Cmentarze i grobowce rozsiane są we wsiach i poza nimi na malutkich też wysepkach na polach ryżowych przez kilkanaście kilometrów. Normalnie dziwne uczucie widzieć tyle grobów i jeździć między nimi. W napotkanej wiosce stajemy na piwko w bardzo dobrej cenie 7000 dongów czyli jakaś 1/3 dolara. Cena i przesympatyczna obsługa i atmosfera skłania nas do zakupu kolejnej buteleczki piwa i czipsów ze spłaszczonymi krewetkami, lekko słonych i pikantnych.
wietnam-azja-126

wietnam-azja-127

wietnam-azja-128

wietnam-azja-129

wietnam-azja-130

wietnam-azja-131
Dalej kierujemy się zobaczyć klasyczny japoński most kryty.
Zadaszony japoński klasyczny most kryty (16.466648, 107.642853)
[gmap lat=”16.466648″ lng=”107.642853″ pin=”” scrollable=”false” height=””]Mostek[/gmap] Tu jak to było napisane w przewodniku jest trudno trafić, ale dzięki ipadowi i mapom z gps udaje nam się tam dojechać. Na miejscu pusto zero turystów. Panie zapraszają nas od razu na jedzenie i picie. Oglądamy most i stany wody jakie były w latach dużych wylewów, po czym stajemy u jednej z pań na przepyszny kleik ryżowy cieplutki.

Po wszystkim kierujemy się już do naszego miasta Hue. Po drodze spotykamy pana przewożącego na skuterze świnie i kaczki 🙂 Wracamy po 17:30.

Po dotarciu do miasta okrężną drogą przez boczne dzielnice, zostawiamy skutery i wybieramy się coś zjeść na kolacje i wypić oczywiście jakieś piwko.
wietnam-azja-132

wietnam-azja-133

wietnam-azja-134

wietnam-azja-135

wietnam-azja-136

wietnam-azja-137

wietnam-azja-138

wietnam-azja-139
Dalsza część wyprawy, Laos: http://www.wdrodze.today/azja-2012-laos/