Poprzednia część wyprawy, Wietnam: http://www.wdrodze.today/azja-2012-wietnam/

[custom_heading center=”true”]Day 08 Środa 05.12.2012[/custom_heading] Dziś czeka nas 10 godzinna droga do Laosu do miasteczka Savannakhet, więc wstajemy po 6. Pakujemy się do plecaków i załatwiamy poranne potrzeby. Idziemy jeszcze na jedzonko do pobliskiej garkuchni.

Teraz pozostało tylko czekać na nasz autokar.
Autobus zabrał nas spod hotelu o 7:30 i zawiózł na dworzec gdzie przesiedliśmy się do naszego docelowego autobusu.
Z zachodnich turystów jesteśmy tylko my, jest jeszcze trochę turystów z Tajlandii i trochę miejscowych. Autobus w każdym wolnym miejscu pod siedzeniami i gdzie się tylko da jest zapakowany różnymi towarami i paczkami które przewożą kierowcy. Z dworca ruszamy o 8:30, zaraz w mieście stajemy na stacji, kierowcy tankują, po czym jedziemy dalej.
laos-azja-001

laos-azja-002
Przed pierwszą dojeżdżamy do granicy z Laosem w Lao Bảo. Wysiadamy z autobusu i wpierw załatwiamy stempel straży granicznej Wietnamu a potem kierujemy się do odprawy Laotańskiej. Wypełniamy formularze wizowe i dajemy je urzędnikowi wraz z 35 dolarami opłaty za wizę. Po wstemplowaniu wizy idziemy do okienka odprawy paszportowej. Po wszystkich papierkowych sprawach idziemy niecały kilometr do jadłodajni gdzie czeka na nas autobus. Zjadamy po misce ryżu z warzywami, jajkiem i mięsem za 2$ i jedziemy dalej. Jest już 1:40. Po wjeździe do Laosu od razu widać większą biedę. Dzieci gorzej ubrane, domki sklecone z byle czego na palach.
Około 18:30 docieramy do Savannakhet. Tu sprawdzamy na ipadzie w którym kierunku mamy iść. Zagaduje nas po drodze poznana przeze mnie Szwajcarka, która tez idzie do centrum, dołącza do nas Koreanka która podróżuje sama. Razem idziemy poszukać hotelu. W pierwszym hotelu okazuje się że nie ma właściciela i nie wiadomo kiedy będzie, wiec idziemy do kolejnego. Ten niestety wygląda na nieczynny i kolejnego z przewodnika też nie udało się nam odnaleźć, dopiero kolejny z listy był czynny – Lena Hostel. Tu się meldujemy, bierzemy dwa pokoje, w jednym ja z Piotrkiem a w drugim Jarek z Koreanką. Koszt to 120.000 kip. Po zostawieniu rzeczy w hotelu idziemy na miasto poszukać czegoś do jedzenia. Samo miast takie trochę puste, prawie brak turystów na ulicach, mały ruch skuterów a samochody jeśli już jeżdżą to albo Toyota Hilux w najlepszej wersji albo jakiś Lexus. Udaje nam się znaleźć miłą jadłodajnię z miską ryżu, warzywami i mięskiem z bawoła i rosołkiem za 2$. Po tej kolacji udajemy się do hostelu odpocząć. W hostelu bierzemy sobie z Piotrkiem po piwku laotańskim i chwilę razem z Jarkiem i Koreanką gadamy, po czym zbieramy się spać.

[custom_heading center=”true”]Day 09 Czwartek 06.12.2012[/custom_heading] Wstajemy o 7. Dziś w planach mamy zwiedzanie Savannakhet i okolic. Bierzemy z hotelu rowery po 10.000 kip i jedziemy do miasta na początek rozmienić dolary na miejscowe kipy. Banki są czynne od 8:30 więc robimy rundkę po dwóch miejscowych świątyniach buddyjskich. Piękne budowle, pełne kolorów i przemiłych pełnych uśmiechu mnichów. Odwiedzamy bank i wymieniamy po 80$ na miejscową walutę. Kurs wymiany to ok 7.900 kip na dolara. Mając miejscową kasę jedziemy rozliczyć się za hotel i wypożyczenie rowerów. Po tym jedziemy w stronę rzeki Mekong. Po drodze natrafiamy na duży miejscowy targ pełen wszystkiego. Na początek zwiedzamy dział z jedzeniem, my z Piotrkiem bierzemy sobie pyszne zupki a jarek ryż z dodatkami i grillowaną rybę.
laos azja Savannakhét

laos azja Savannakhet

laos azja Savannakhet

laos Savannakhet

Savannakhet

Prowincja Savannakhét

transport w laosie

transport w Azji Laos

transport w Azji Laos Savannakhét
W mieście jak kot napłakał jest turystów a bazar jest na uboczu wiec nie ma tu żadnych turystów. Jesteśmy normalnie na uwadze wszystkich, uśmiechają się do nas, patrzą jak jemy jest bardzo wesoło i miło. Po zjedzeniu idziemy na targ warzywny i owocowy, tu śmiesznie bo zadaszenie z plandek jest tak nisko że większość drogi między stoiskami trzeba iść z pochyloną głową. Kilka razy zawadzam o jakiś wystający element dachu co powoduje dużo uśmiechu u miejscowych. Kupujemy sobie banany i mandarynki oraz trochę pysznych ciastek z nadzieniem domowej roboty. Dalej przechodzimy po części tekstylno elektronicznej. Stajemy na piwko, miejscowemu żebrakowi dajemy trochę pieniędzy za co obiecuje się za nas pomodlić.
Savannakhet Laos

Savannakhet Laos Bazar

Savannakhet Laos Bazar

Savannakhet Laos Bazar

Savannakhet Laos Bazar

Savannakhet Laos Kuchnia Jedzenie

Savannakhet Laos Jedzenie

Savannakhet Laos Targowisko

Savannakhet Laos Targowisko

Savannakhet Laos

Savannakhet Laos

Savannakhet Laos

Savannakhet Laos
Najedzeni i napici jedziemy zobaczyć most przyjaźni nad rzeką Mekong łączący Laos i Tajlandię.
Savannakhét z Mukdahan
Dalej jedziemy wzdłuż rzeki za miasto i skręcamy w prawo w szutrową drogę pooglądać jak żyje się na wsi. Przepiękne widoki na myśl przywodzące afrykańskie klimaty. Ludzie jak to podczas całej naszej podróży się do nas uśmiechają i nas pozdrawiają a dzieci do nas machają. Jedziemy dookoła okolic Savannakhetu aż do jeziora nad którym stajemy na odpoczynek. Robimy mały spacerek brzegiem jeziora. Dalej jedziemy powoli wiejskimi drużkami mijając wiejskie domki na palach. Stajemy na chwile przy miejscowej szkole podstawowej. Robimy kilka zdjęć i jedziemy dalej. Trochę zmęczeni południowym słońcem stajemy na piwo w lokalnym sklepie, cena 8.000kip.
laos-Savannakhét z plecakiem przez Azję

laos-Savannakhét z plecakiem przez Azję

z plecakiem przez Azję

laos mnich

z plecakiem przez Laos

laos azja

laos azja

laos azja

laos azja

laos azja

laos azja
Jedziemy dalej powoli w kierunku naszego hotelu gdzie zostawiliśmy bagaże na przechowanie. Oddajemy rowery i postanawiamy iść powoli w kierunku drogi na Pakse która jest oddalona o około 40km. W planach mamy złapać jakiegoś stopa, idziemy pierwsze ok 8 kilometrów pieszo, powoli robi się ciemno wiec postanawiamy zacząć łapać okazję. Zatrzymuje się Tuk Tuk, rozmawiamy z nim na migi i chce 170.000 kip, mówimy że możemy za podwózkę dać 100.000 ale mówi że za mało. Mówimy mu że dzięki i idziemy dalej, po chwili podjeżdża do nas i mówi ze podwiezie nas 7km za darmo bo jedzie do domu. Pakujemy się i jedziemy. Kierowca jest super wesoły, śpiewa i opowiada o swej rodzinie trochę na migi trochę po francusku. Przemiły kawałek podróży. Wysiadamy i dajemy mu 20.000 chociaż na paliwo. Idziemy powoli dalej, daleko nie przechodzimy i zatrzymujemy mały samochód dostawczy, kierowca mówi że podwiezie nas do skrzyżowania z drogą na Pakse. Wsiadamy na pakę dostawczaka i jedziemy. Mamy piękne widoki z jadącego samochodu, zachodzące słońce i piękne naturalne widoki. Kilometr przed krzyżówka kierowca skręca i staje.
autostopem przez Azję Laos

autostopem przez Azję Laos
Okazuje się że właśnie tu jechał po butle duże z wodą. Pomagamy mu je zapakować i dajemy na paliwo 50.000 kip, nie chce przyjąć pokazuje że podwiózł nas za darmo ale nalegamy i bierze. Podwozi nas jeszcze z 2 km za krzyżówkę do skupiska straganów gdzie przejeżdża autobus. Na miejscu szukamy jedzenia, znajdujemy prze smaczną zupę z kluskami i ryżem. Duża porcja zupy i butelka wody to koszt 10.000 kip. Do tego bierzemy po butelce dużej 0,6L po 8.000 kip. Siedzimy sobie popijamy piwko i czekamy na autobus. Jarek idzie kawałek obok zobaczyć karaoke, tak się zaprzyjaźnił z miejscowymi że z nimi śpiewa… Nagle nasz przemiły sprzedawca mówi że jedzie autobus nasz, zatrzymuje go nam, my szybko dopijamy piwo i wsiadamy do autobusu w kierunku Pakse. Autobus jest załadowany na maksa, pełno ludzi, w środku w przejściu jakieś wory (jak się potem dowiadujemy są z kluskami) na całej długości, kierowca każe pchać się dalej, na czworaka po tych worach wchodzimy do połowy autobusu przeciskając się między siedzącymi ludźmi.
laos azja autobus do Pakse
Siadamy po chińsku, po pół godzinie zwalniają się miejsca, ja i Piotrek siadamy na miejscach siedzących. W autobusie cały czas lecą w TV jakieś Laotańskie piosenki. Z tego co wyczytaliśmy czeka nas 4-5 godzin drogi. W międzyczasie robi się w autobusie coraz luźniej, koło mnie zwalnia się nawet miejsce i mogę się zdrzemnąć na dwóch siedzeniach. Autobus jechał bardzo szybko i o 23 dojeżdżamy do Pakse. Idziemy szukać hoteliku jakiegoś. Dwa są już pełne a reszta jest już o tej godzinie zamknięta udaje nam się znaleźć hotelik za 150.000 czyli ok 18$. Meldujemy się, kąpiemy, chwile korzystamy z internetu i idziemy spać.

[custom_heading center=”true”]Day 10 Piątek 07.12.2012[/custom_heading] Dziś wstajemy o 7. Robimy szybką poranną toaletę i ruszamy na miasto. Wypożyczamy dwa skutery, i jedziemy coś zjeść. Zatrzymujemy się kolo małej jadłodajni. Bierzemy zupkę w cenie 15.000 kip. W cenie pan przynosi dwie miski sałatek i kiełki oraz pyszną pastę orzechowa, a do tego koszyk bananów i po szklance miejscowej zabarwianej chyba herbatą wody z lodem.
Laos Pakse
Po bardzo sycącym śniadanku jedziemy dalej do miasta Paksong. Po drodze zatrzymujemy się przy miejscowych tkających koszyki z bambusa. Robimy zdjęcia, chwile oglądamy proces i jedziemy dalej. Po bokach pojawiają się już plantacje kawy. Widać krzaki kawy.

laos-azja-045

laos-azja-041

laos-azja-042

laos-azja-043

laos-azja-044
Kawałek dalej widzimy ludzi zbierających wysuszoną już kawę. Postanawiamy się zatrzymać. Okazuje się że właściciel studiował kiedyś 6 lat w Czechach w Pradze. Rozmawiamy z nim trochę po polsku, czesku, trochę po angielsku. Mówi ile przeciętnie rocznie zarabia ok 1.000$. Ze za kilo zielonej kawy dostaje ok 25.000 kip. Bierzemy sobie po garści wysuszonej ale jeszcze nie palonej kawy i jedziemy dalej.
Laos Azja Kawa Plantacja kawy

Laos Azja Kawa Plantacja kawy

Laos Plantacja kawy

Laos Plantacja kawy
Dojeżdżamy do miasta Paksong. Szukamy miejsca gdzie można wypić zimne piwko. Stajemy w lokalnym sklepiku, bierzemy trzy piwa.
Kawa w Laosie

plantacja kawy w  Laosie

plantacja kawy w  Laosie

plantacja kawy w  Laosie

uprawa kawy Laos Acja

uprawa kawy Laos Acja

stacja paliw Laos

sklep w Laosie Paksong

Laos Paksong

Laos Paksong
Okazuje się że w jednym motorze mamy przebitą tylną oponę. Idziemy do pobliskiego warsztatu bu załatać dziurę. Dalej jedziemy kiepską glinianą drogą przez pustkowia. Jedziemy sobie i po ok 10 km łapiemy kolejną gumę. Trochę zdołowani idziemy w drogę powrotną, od miejscowych ludzi pożyczamy pompkę i pompujemy koło. Okazuje się że powietrze ucieka koło wentyla bokiem. Udaje się przejechać niecały kilometr i znowu flak. Udaje się zatrzymać przejeżdżający samochód dostawczy który zabiera motor i chłopaków na pakę i podwozi do wulkanizatora tego samego co byliśmy. Ja jadę motorem jak szybko się da, omijając dziury i kamienie na drodze walcząc z kurzem. Po jakimś czasie udaje się dojechać do wulkanizatora, ja ledwo co widzę na oczy, cały w kurzu z drogi. Kolejna wymiana opony okazuje się że przy poprzedniej nie należycie oczyścili oponę i coś jeszcze było ostrego. Za naprawę dajemy 20.000 kip czyli niecałe 3$.
Laos Paksong naprawa opony

Laos Paksong

Laos Paksong
Z naprawioną oponą jedziemy zobaczyć wodospady. Dojeżdżamy do parkingu przed wodospadem i parkujemy motory. Kupujemy bilety wejściowe po 10.000 kip i idziemy oglądać. Mamy piękną pogodę, słoneczko i ciepło choć lekko chłodniej niżeli nisko w mieście. Do wodospadu dochodzimy po 3 minutach. Schodzimy zobaczyć go z dołu, robimy kilka zdjęć i wracamy na górę. Dalej idziemy w górę rzeki brzegiem, badamy pobliskie chaszcze. Znajdujemy przedziwny rodzaj pająka z dziwnymi rogami po bokach.
laos-azja-067

Laos Paksong Wodospad

Laos Paksong Wodospad

Laos Paksong

laos azja
Dalej wracamy w okolice wodospadu, tu ścieżką wchodzimy w gąszcz i docieramy do starego kawałka plantacji kawy. Duże krzaki z których nie da się łatwo zebrać wszystkich ziaren. Obok są nowe krzaki owocujące w kawę. Spotykamy miejscowych ludzi zbierających kawę. Tak spacerujemy wąską ścieżką przez ponad kilometr i docieramy do jakiejś ogrodzonej farmy. Postanawiamy wrócić. Wracamy i po drodze udaje nam się złapać pięknego miejscowego dużego motyla. Po dotarciu do wodospadu wchodzimy też na jego czubek i podziwiamy cały z góry.

laos-azja-068

laos-azja-069

laos-azja-070

laos-azja-071
Po chwili ruszamy dalej. Wracamy powoli do miasta, do przejechania mamy ok 40 km. Ruch na drodze się zwiększył, mijamy sporo ciężarówek załadowanych prawdopodobnie kawą.
laos-azja-072

laos-azja-073

laos-azja-074
Po jakimś czasie odwracamy się i okazuje się że nie ma Jarka. Chwilę czekamy na niego po czym postanawiamy zawrócić i go poszukać. Po przejechaniu ponad kilometra znajdujemy go u wulkanizatora z motorem. Złapał kolejna trzecią tego dnia oponę. Gość zabiera się do wymiany opony w swoim mini warsztaciku. My idziemy pooglądać miejscowy stragan z owocami. Robimy trochę zdjęć i w międzyczasie mamy gotowy motor i jesteśmy biedniejsi o 40.000 kip.
laos-azja-075

laos-azja-076

laos-azja-077

laos-azja-078
Dalej jedziemy w miarę żwawo ok 60km/h do hotelu i oddać motory bo kończy się nam paliwo w jednym motorze na którym cały prawie dzień jeździliśmy we dwoje. Dziś na motorach zrobiliśmy ponad 120km. Oddajemy skutery i idziemy do hotelu zmyć z siebie cały kurz. Trwa to chwile, po czym wychodzimy na miasto na wieczorny spacerek. Chodzimy trochę po mieście po czym zatrzymujemy się w miejscowej knajpce na jedzonko. Mięsko z grilla i ryż oraz sałatkę z papai. Ja do zestawu biorę grillowaną wątróbkę i przepyszne, wyjątkowe słodziutkie kiełbaski grillowane. Oczywiście do kolacji piwko:)
Laos Pakse
Po kolacji kierujemy się do hotelu, myjemu ząbki i idziemy spać 🙂

[custom_heading center=”true”]Day 11 Sobota 08.12.2012[/custom_heading] Wstajemy o 7. Poranna toaleta i idziemy na dworzec autobusowy. Do dworca czeka nas spacerek niecałe 10 km, ale co to dla nas 🙂 Dziś kolejny dzień piękne słoneczko i ciepło. Idziemy do przodu ulicą nr 13. Po drodze stajemy wpierw zjeść jakąś miskę, a po jakimś czasie na chłodne piwko Beerlao.
laos-azja-080

laos-azja-081

laos-azja-082

laos-azja-083

laos-azja-084

laos-azja-085

laos miejscowa policja milicja
Na skrzyżowaniu z drogą północ południe chwile zagadujemy z miejscową policją, przy okazji kierują nas na lokalny dworzec autobusowy. To docieramy ok 11 i od razu znajdujemy mały miejscowy autobusik na wyspę Don Det. Ten autobusik to przerobiona mała ciężarówka z paką z ławeczkami. Autobusik pełen na maksa, ale jakoś jedzie. Zapłaciliśmy 40.000 kip. Kurs to ok. 7.900kip/1$. Siedliśmy z tyłu na stopniu poza paką na jakiś workach.

laos-azja-087

laos-azja-088

laos-azja-089

laos-azja-090
Świetne doznanie jazdy z miejscowymi. Sama droga zajęła nam ok 2 godzin. Na miejscu dojeżdżamy do wioski Naka Sang skąd odpływają łodzie na wyspy.
laos-azja-093

laos-azja-091

laos-azja-092
My płyniemy na wyspę Don Det. Łódka zabiera nas już po chwili a koszt to 15000 kip czyli coś ok 2$. Świetne wrażenie płynięcia po Mekongu, wielka rzeka.
Laos Mekong Don Det

Laos Mekong Don Det

Laos Mekong Don Det

Laos Mekong Don Det

Laos Mekong Don Det

Po dobiciu do brzegu wyskakujemy z łodzi i idziemy szukać jakiegoś loku, do spania. Kilka mijamy i jest już pełnych w kolejnym w miarę fajnym nad samą rzeką domki są dwa wolne. Musimy wziąć dwa bo w jednym śpi tylko dwie osoby. Płacimy 200.000 za dwa dni. Przebieramy się myjemy twarz i ręce i idziemy pozwiedzać wyspę. Mamy jeszcze ze dwie godzinki do zachodu słońca więc warunki do robienia zdjęć nam sprzyjają. Postanawiamy zrobić rundkę dokoła naszej wyspy Don Det. Po drodze oddajemy prawie 6 kilo naszych rzeczy do prania i idziemy coś zjeść do knajpy przy naszych domkach. Ciekawy zwyczaj zostawiania butów przed wejściem i wchodzenia na boso. Jemy obiadek i pijemy piwko. Najedzeni i napici idziemy na spacer wokoło wyspy. Niesamowite klimaty wioski zwrotnikowej, typowego miejscowego wiejskiego życia. Spacerek zajmuje nam trochę czasu, oglądamy piękny zachód słońca na moście łączącym dwie wyspy. Drugą połowę spacerku kontynuujemy już po zmroku. Podglądamy życie miejscowych, jak krzątają się wokoło swych domków jak kąpią się w Mekongu. Przepiękne widoki i dziesiątki wyjątkowych zdjęć zrobionych oraz nakręconych filmików. I ci przesympatyczni ludzi, uśmiechnięci i pozdrawiający nas… coś niesamowitego.
laos 4 tysiace wysp don det

Don Det, Laos

Don Det, Laos

Laos Don Det

Laos Don Det wyspa

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

Don Det wyspa na Mekongu

laos azja don det

laos azja don det

laos 4 tysiace wysp

laos 4 tysiace wysp

laos 4 tysiace wysp

laos 4 tysiace wysp

laos 4 tysiace wysp don det

laos 4 tysiace wysp don det

laos 4 tysiace wysp don det

laos 4 tysiace wysp don det

laos 4 tysiace wysp don det

laos 4 tysiace wysp don detlaos 4 tysiace wysp don det

Wstępujemy na kolacje do napotkanej po drodze pustej miejscowej restauracyjki. Bardzo fajny klimat, zdejmowanie butów przed wejściem, niskie stoliczki i specjalne leżanki. Zamawiamy sobie jedzonko i po piwku. Tak w przesympatycznej atmosferze wypijamy po jeszcze jednym piwku. Po przemile spędzonym czasie idziemy do domków się wykąpać. Ponieważ godzina jeszcze młoda idziemy na jeszcze jedno piwko do naszej ulubionej knajpki. Tak spędzamy kolejne przesympatyczne chwile. Wracamy do domku i idziemy spać.

[custom_heading center=”true”]Day 12 Niedziela 09.12.2012[/custom_heading] Standardowo wstaliśmy o 7.
laos azja don det
Poranna toaleta i idziemy wypożyczyć rowery i wymienić kilka dolarów. Mając już rowery i wymienione waluty kupujemy bilet z wysp bezpośrednio do Siam Rep w Kambodży, koszt to 35$ osoba. Przyszła pora już na śniadanie więc rowerkami jedziemy do naszej ulubionej knajpki. Dziś śniadanie na bogato, i ryż z warzywami, i ziemniaczki z jajkiem i szake owocowy oraz pyszna sałatka. Najedzeni ruszamy starym nasypem kolejowym przez wyspę Don Det do mostu. Przejeżdżamy most i okazuje się że za wjazd na wyspę Don Khon i wodospady trzeba zapłacić 25.000 kip. Kupujemy bilety i ruszamy szlakiem otaczającym wyspę.
Don Khon Laos

Don Khon Laos

Laos

laos-azja-124

laos-azja-125

laos-azja-126
Oglądamy starą francuską lokomotywę z czasów kolonialnych i dalej dojeżdżamy do wodospadów Li Phi Falls. Zostawiamy rowerki na parkingu i idziemy na piechtę do wodospadów. Niesamowite widoki, setki małych kamiennych wysepek a do okola opływa je woda i spada w dół jako wodospady. Miejscowi pod wodospadami łowią małe rybki które potem suszą tuż obok na kamieniach. Wchodzimy trochę pochodzić po wodospadach a potem idziemy do rybaków pooglądać jak łowią rybki. Małe rybki widać jak pływają przy skałach a rybacy łowią je na sieci.

Khone Falls

Khone Phapheng Falls

Khone Phapheng Falls

Pha Pheng Falls

laos-azja-131

laos-azja-132

ນ້ຳຕົກຕາດຄອນພະເພັງ

Champasak Province on the Mekong River
Po dłuższym spacerku po okolicy wracamy do rowerów i jedziemy zobaczyć stary francuski port. Droga prowadzi po części przez dżungle i po części końcowej po starym nasypie kolejowym. W tej części Mekongu można spotkać słodkowodne delfiny.
Don Khon old port
Chwilę oglądamy pozostałości po porcie i jedziemy pooglądać wodospady na wyspę Don Pak Soi. Dojazd do tej wyspy prowadzi przez podwieszany na linach drewniany most. Tuż przed mostem jest przesympatyczna restauracyjka z widokiem na most. Tu zatrzymujemy się na obiadek i piwko. Odpoczywamy sobie z godzinkę na zacienionym balkonie na hamakach po czym jedziemy zobaczyć wodospady. Niesamowity widok, piękne wodospady i super pułapki na ryby które budują miejscowi rybacy. Chodzimy sobie pomiędzy przepływającą wodą po kamieniach i podziwiamy widoki.
laos-azja-136

laos-azja-137

laos-azja-138

laos-azja-139

laos-azja-140

Don PakSoi

Laos

laos-azja-143

Don PakSoi Laos

Don PakSoi Laos
Teraz czeka nas droga powrotna na naszą wyspę. Wracamy mostkiem a potem wzdłuż wyspy Don Khon cieszymy oczy miejscowym życiem. Napotykamy na drodze dzieci pchające wózek pełen świeżych kokosów, zatrzymujemy się i dopytujemy czy by ich nie sprzedały. Chcą po 5.000 kip za sztukę. Chwilę się wahamy ale ostatecznie bierzemy trzy kokosy. Jakaś miejscowa kobieta obłupuje nam kokosy ze skóry maczetą i nawet daje nam słomki do wypicia mleczka. Mleczko jest pyszne, wypijamy i prosimy by nam rozłupała jeszcze orzechy by dostać się do miąszczu.

laos-azja-146

laos-azja-147

laos-azja-148

laos-azja-149

laos-azja-150

laos-azja-151

laos-azja-152

laos-azja-153
Z już rozłupanymi kokosami wracamy do domu po drodze oddając rowery. Przemywamy sobie ręce, twarz i chwilę odpoczywamy w hamakach. Idziemy na kolację do naszej ulubionej knajpy. Jemy kolacyjkę lekką na słodko i pije sobie piwko. Po godzince wracamy do domku.
laos-azja-154

Kolejna część wyprawy, Kambodża: http://www.wdrodze.today/azja-2012-kambodza/