Poprzednia część wyprawy, Laos: http://www.wdrodze.today/azja-2012-laos/

[custom_heading center=”true”]Day 13 Poniedziałek 10.12.2012[/custom_heading] Dziś jedziemy do Kambodży, wiec musimy wstać wcześniej o 6:30. Szybko się pakujemy i lecimy do naszej knajpki na śniadanko. Dziś staramy się porządnie najeść bo przed nami cały dzień drogi. O 8 jesteśmy przy łodziach które zabiorą nas na ląd do autobusu. Na lądzie wypełniamy od razu wszystkie dokumenty do wizy Kambodżańskiej i dajemy wraz z paszportem i opłatą 30$ naszemu przewodnikowi, który załatwia wszystkie formalności na granicy. Około 10 ruszamy w stronę granicy Laotańsko Kambodżańskiej. Tu nasz przewodnik załatwia wszystkie formalności a my czekamy… I czekamy… I czekamy tak dwie godziny bo jakaś tam grupa która z nami jedzie ma opóźnienie. Wreszcie o 12:40 ruszamy. Autobus snuje się po kiepskich drogach Kambodży z wolna. Po drodze mamy postój na jedzonko tym razem trzeba samemu kupić, w cenie 2$. Dalej ok 21:00 dowiadujemy się że musimy się przesiąść do innego autobusu. Wysiadamy na postoju i czekamy ok 30 minut na kolejny autobus który zabierze nas do Siem Rep. Mamy dotrzeć ok pierwszej w nocy.
Dojeżdżamy 30 minut po północy. Od razu po wyjściu zaczepia nas gość od rykszy i proponuje podwózkę do centrum do taniego hotelu. Siem Rep Temple Villa. Decydujemy się i już chwilę po tym jedziemy do hotelu. W hotelu oglądamy pokój i decydujemy się na niego. Szybkie zameldowanie się w recepcji i idziemy się kąpać i spać.

[custom_heading center=”true”]Day 14 Wtorek 11.12.2012[/custom_heading] Dziś wstajemy przed 8. Przeglądamy przewodnik i robimy poranną toaletę. Wychodzimy z hotelu i idziemy poszukać jakiś rowerów do wypożyczenia. Wpierw znajdujemy rowerki po 2$ ale jakieś w kiepskim stanie i panowie nie mogą ich z kłódki otworzyć więc dajemy sobie spokój i idziemy dalej. Dosłownie niecałe 100 metrów dalej znajdujemy całkiem spoko rowerki za 1$. Bierzemy je na cały dzień. Już na rowerkach kierujemy się w stronę lokalnego marketu gdzie planujemy coś zjeść. Zostawiamy rowerki na parkingu i idziemy zobaczyć market. Robimy małą rundkę po bazarkach i kierujemy się na część z jedzeniem. Tu znajdujemy pana robiącego kluseczki jakieś miejscowe z warzywami i jajkiem za jednego dolara więc w cenie jaką lubimy. Bierzemy sobie po porcji i smacznie zjadamy.

Kambodża Targ

Kambodża

Kambodża

kambodza-07

kambodza-01

kambodza-02

kambodza-03
Najedzeni i pełni sił kierujemy się na kompleks świątyń Angkor. Tu dziś planujemy pojeździć i pozwiedzać cały dzień. Bilety w kasie jednodniowe to koszt 20$, dodatkowo na każdym bilecie jest zdjęcie żeby nie oddać go komuś innemu. Na początek zwiedzamy dwie największe kompleksy świątyń, piękne budowle, niesamowite rozmiary murów, fos i ta ilość pracy która tu w budowę została włożona. Jak to bywa z wielkimi atrakcjami tak i z tą największą atrakcja chyba Kambodży, jest mnóstwo turystów. Nie jest to nasz klimat ale warto zobaczyć te świątynie. Dalej zapuszczamy się rowerami do mniej odwiedzanych świątyń i tych bardziej dzikich i zapuszczonych. Niesamowite widoki, piękne rzeźbienia i ogrom pracy włożonej w powstanie każdej ze świątyń.
kambodza-azja-01

kambodza-azja-02

kambodza-azja-03

kambodza-azja-04

kambodza-azja-05

kambodza-azja-06

kambodza-azja-07

kambodza-azja-08

kambodza-azja-09

kambodza-azja-10

kambodza-azja-11

kambodza-azja-12

kambodza-azja-13

kambodza-azja-14

kambodza-azja-15

kambodza-azja-16

kambodza-azja-17

kambodza-azja-18

kambodza-azja-19

kambodza-azja-20

kambodza-azja-21

Angkor Wat

kambodża Angkor Wat

kambodża Angkor

kambodża Angkor

mnisi kambodża Angkor

Królestwo Kambodży

Królestwo Kambodży

kompleks Angkor

Siem Reap w Kambodży.

Siem Reap w Kambodży.

Siem Reap  Kambodża

kambodza-azja-33

kambodza-azja-34
Niestety ceny miejscowych bazarków z jedzeniem są mocno dla turystów. Na mieście za jedzonko można zapłacić 1$ a tu za podobne smażone kluski lub ryż z warzywami trzeba dać 3$. Trochę to dziwne i nie realne cenowo patrząc ile ryżu jest uprawiane wokoło i jak jest on tani. Po całodziennym zwiedzaniu postanawiamy już powoli kierować się w stronę domu. Po drodze w jakimś lokalnym sklepiku dla miejscowych kupujemy sobie po piwku zimnym dla dodania energii 🙂 i jedziemy dalej do ostatniej na naszej dziś drodze świątyni. Chwilę rozmawiamy miło z miejscowym bileterem o Polsce i o żałobie po śmierci króla Kambodży i idziemy pochodzić po świątyni. Po wyjściu okazuje się że w moim rowerze nie ma powietrza w tylnym kole. Miejscowego policjanta pytamy gdzie można naprawić rower, po chwili namysłu pokazuje nam miejsce i mówi że to 100 metrów stąd. Idziemy więc naprawić rower. Na miejscu okazuje się że i dętka i opona jest pęknięta i nie da się opony naprawić. Trzeba i dętkę oraz oponę wymienić na nowe. Koszt jaki sobie krzyknęli po stargowaniu to 7$.
kambodża serwis rowerowy
Po dosłownie 10 minutach rower był jak nowy 🙂 jedziemy dalej w kierunku hotelu. Spory kawałek przed nami drogi więc jedziemy dość żwawo. Postanawiamy pojechać na dworzec i kupić sobie bilet do miejscowości Sihanoukville położonej na południu Kambodży skąd chcemy promem popłynąć na wyspę by tam odpocząć ze dwa dni. Dowiadujemy się od miejscowych jak dojechać na dworzec i już po zmierzchu udaje nam się do niego dotrzeć. Tu okazuje się że bilet do Sihanoukville z przesiadką w stolicy to koszt 35$ od osoby. Kupujemy trzy bilety, a z rana o 6:30 z pod hotelu zabierze nas autokar. Z biletami w ręku ruszamy oddać rowery a potem pooglądać pamiątki i koszulki na targu. Kupujemy jakieś pamiątki związane ze świątyniami Angkor i idziemy coś zjeść. Po jedzonku idziemy powoli do hotelu i spotykamy polaków. Rozmawiamy z nimi chwilę, gdzie byli i gdzie jad itp., po czym bierzemy sobie u lokalnego pana z przenośnej budki po pysznym naleśniku z bananem i idziemy do hotelu.
kambodza-azja-36

kambodza-azja-37

kambodza-azja-38
Szybka kąpiel, przeglądnięcie zdjęć z dzisiejszego dnia i idziemy spać.

[custom_heading center=”true”]Day 15 Środa 12.12.2012[/custom_heading] Zegarek budzi nas o 6:00. Szybko się pakujemy, robimy poranną toaletę i wychodzimy przed hotel oczekiwać autokaru. Długo nie musimy czekać bo busik podjeżdża w momencie jak wychodzimy na drogę. Busikiem zabieramy jeszcze turystów z innych hoteli i przesiadamy się w większy autokar który dowozi nas do dworca autobusowego. Tu zaś przesiadamy się do autokaru którym pojedziemy do Sihanoukville po drodze wysadzając część turystów w stolicy Kambodży Phnom Penh.
Do Sihanoukville dojeżdżamy 20:20. Bierzemy plecaki i kierujemy się w stronę centrum i wybrzeża, tu planujemy szukać jakiegoś taniego hotelu. Po przejściu 2 km znajdujemy w dobrej lokalizacji tani hotelik za 13$ za trzy osoby z łazienka. Meldujemy się, zostawiamy bagaże i idziemy przejść się na miasto i coś zjeść. Dość blisko znajdujemy miejscową jadłodajnię i bierzemy każdy coś do jedzenia i do tego dzbanek piwa. Najedzeni i napici idziemy dalej przejść się promenadą przy plażach. Dużo muzyki, dużo klubów i młodzieży. Zabawa jak w europejskim kurorcie. Po drodze kupujemy bilety na łódź na wyspę Koh Russei (Bamboo Island) na jutro i dwa noclegi w bungalowie na miejscu. Łącznie wyszło nas to 60$ czyli po 30 na osobę. Po nocnym spacerku po mieście wracamy do hotelu, myjemy się i idziemy spać. Ja jeszcze przed snem dzwonię do rodzinki przez skype by ich zobaczyć i usłyszeć.

[custom_heading center=”true”]Day 16 Czwartek 13.12.2012[/custom_heading] Budzimy się chwilkę po siódmej. Ogarniamy się i idziemy coś zjeść. Dziś na śniadanko smażone kluseczki z warzywami i owocami morza za jedyne 6.000 czyli 1.5$. Po śniadanku idziemy na przystań poszukać łodzi którą popłyniemy na wyspę Koh Russei (Bamboo Island). Znajdujemy naszą łajbę, Piotrek kupuje sobie okularki przeciwsłoneczne po drodze. Chwilę siedzimy na łodzi, przychodzą inni turyści którzy płyną tą łodzią na całodzienne zwiedzanie okolicznych wysp. Po 15 minutach odpływamy. Powoli kierujemy się ku naszej wyspie. Po drodze kapitan zatrzymuje się przy małej wysepce z dala od brzegu, kto chce może sobie wziąć maskę i popływać pooglądać rafę. Po 40 minutach kierujemy się już na naszą wyspę. Wsiadamy na mniejszą łudzi i dowożą mas na sam brzeg. Tu pytamy się gdzie znajdują się nasze bungalowy i okazuje się że są po drugiej stronie wyspy czyli jakieś 10 minut drogi przez środek wysepki. Bardzo fajnie bo druga strona jest już od strony morza, i jest mniej na niej ludzi. Po marszu przez wyspę docieramy do przesympatycznej knajpki na plaży i meldujemy się w naszym domku. Mamy omek numer 4 na dosłownie na samej plaży otoczony palmami i innymi drzewami. Przepiękny widok. Zostawiamy nasze graty w domku idziemy się pokąpać. Coś niesamowitego, temperatura wody jest ok29 stopni, wchodząc do wody z upału nie czuć różnicy i nie ma wrażenia że woda jest chłodna. Po kąpieli idziemy coś zjeść. Jemy sobie jakiś ryżyk, już ceny dwa razy droższe niż na lądzie obiad minimum to koszt 2.5$. Do obiadku po piwku oczywiście. Najedzenie i napici idziemy zgodnie z planem przejść się brzegiem dookoła wyspy. Kawałek idziemy plaża potem kończy się sielanka i musimy iść po skałach. Widzimy super muszle, masy krabów i setki małych rybek przy brzegu. Po pewnym czasie chodzenia po skałach okazuje się ze nie da się dalej przejść po brzegu więc cali wchodzimy w ubranku i klapeczkach do wody i kawałek przepływamy. Zaczyna się rejon gdzie jest dużo jeżowców z długimi kolcami. Jednego wyciągamy by go obejrzeć z bliska. Niesamowite stworzenie, ma mega kruche i ostre igły oraz piękne kolor błękitu jak czuje się zagrożony. Dalej jest coraz trudniej iść brzegiem, ale jakoś z wielkim wysiłkiem nam się udaje. Piotrkowi poślizguje się dłoń na kamieniu i palce wyginają się mu niewyobrażalnie, przewraca się na skały. Mimo wielkiego bólu na nasze szczęście okazuje się że palce są całe nie połamane. Skończyło się na kilku poważnych obiciach na nodze i kilku zadrapaniach. Dalej powoli udaje nam się dotrzeć do mega malutkiej i opuszczonej plaży. Tu chwilę odpoczywamy. Na plaży aż roi się od jeżów wodnych więc tu odpuszczamy sobie kąpiel. Po odpoczynku ruszamy w dalszy marsz. Po jakimś czasie mijamy odpoczywających miejscowych rybaków i docieramy do drugiej strony wyspy na drugą po naszej plażę na wyspie. Stąd już szlakiem przez wyspę wracamy do domku, po drodze zatrzymując się na piwko. W domku kładziemy się na hamakach na popołudniową drzemkę. Budzimy się chwilę przed zachodem słońca, chwilę z Piotrkiem gramy w frisbee na plaży przed domkiem po czym idziemy się przejść na drugi koniec plaży. Po powrocie ja kąpię się w morzu potem pod prysznicem i idziemy na kolację coś zjeść no i oczywiście wypić jakieś piwko czy dwa;)
Po kolacji chwilę się szwendamy, robimy coś przy domku i idziemy spać.
kambodza-azja-44

kambodza-azja-39

kambodza-azja-40

kambodza-azja-41

kambodza-azja-42

kambodza-azja-43

[custom_heading center=”true”]Day 17 Piątek 14.12.2012[/custom_heading] Dziś budzimy się wyspani po 6 rano. Chwila relaksu i poranna toaleta. Po 7 idziemy na śniadanko do miejscowej jedynej knajpki:) na śniadanko bierzemy omlecik z pysznymi dodatkami, chłopaki herbatkę a ja piwko 🙂 po śniadanku siedzimy sobie jeszcze chwilkę po czym idziemy spenetrować drugą stronę wyspy. Tym razem zamiast wybrzeżem idziemy ścieżką przez dzunglę środkiem wyspy która prowadzi przez najwyższy szczyt na wyspie, razem z nami zabierają się dwa miejscowe psy które towarzyszą nam do samego powrotu. Po drodze oglądamy miejscową florę i faunę. Oglądamy skolopendry, jaszczurki i pająki oraz mnóstwo ciekawych roślin i drzew. Ścieżką dochodzimy do końca wyspy, tu chwilę odpoczywamy nad morzem korzystając z morskiej bryzy. W dżungli panowała niesamowita wilgotność i powietrze stało w miejscu pot lał się normalnie po mnie strumieniami. Po chwili odpoczynku idziemy dalej wzdłuż brzegu na drugą stronę wyspy. Tu chwilka odpoczynku na plaży i wracamy przez środek wyspy na naszą plażę. Małe piwko w barze i idziemy poleżeć na hamaki. W międzyczasie mała kąpiel w morzu. I znów chwila odpoczynku. Pora iść na obiadek jakiś a do obiadku piwko. Po obiadku kąpiel w morzu i odpoczynek. Potem mały spacer po plaży i kąpiel i tak doczekaliśmy kolacji. Po kolacji odpoczynek….. I idziemy spać.
bamboo island cambodia

bamboo island cambodia

Koh Russei Kambodża

Koh Russei Kambodża

Koh Russei, Bamboo Island Sihanoukville

Koh Russei, Bamboo Island Sihanoukville

kambodza-azja-51

kambodza-azja-52

[custom_heading center=”true”]Day 18 Sobota 15.12.2012[/custom_heading] Samo wstajemy po 6. W nocy przeszła burza z piorunami, słyszeliśmy przez sen. Ranek już ładny, słoneczny i ciepły kolejny dzień. Leniwie zbieramy się z łóżek i robimy poranną toaletę. Ogarniamy nasze rzeczy, pakujemy się i chwilę jeszcze odpoczywamy. Potem idziemy do knajpki na śniadanie. Tuż po śniadaniu idziemy na łudź. O 11 docieramy na brzeg. Idziemy z plecakami na miasto poszukać biletów do granicy z Wietnamem bądź ewentualnie do Ho Chi Minh. Trochę kręcimy się po mieście i trudno znaleźć nocny autobus lub okazuje się że miejsca są już zajęte. Po jakimś czasie udaje nam się znaleźć ostatnie miejsca wolne bo ktoś jeszcze nie potwierdził swej rezerwacji. Bierzmy je, mamy odjazd o 19. Zostawiamy plecaki w biurze w którym kopiliśmy bilety i idziemy poszwendać się po mieście i po plaży. Na początek idziemy na obiadek po czym na plażę. Na plaży odpoczywamy ponad dwie godzinki potem wolnym kroczkiem idziemy połazić trochę. Spragnieni idziemy do naszej knajpki na piwko i jedzonko. Tu siedzimy aż do 18:30, po czym zbieramy się w drogę do autobusu. Punkt 19 podjeżdżamy autobusem sypialnym do stolicy Kambodży. Tu przed północą przesiadamy się do drugiego autobusu siedzącego który zawiezie nas do Ho Chi Minh.
Kambodża Sihanoukville

Kambodża Sihanoukville

Sihanoukville

kolejna część podróży, Wietnam – Ho Chi Minh: http://www.wdrodze.today/azja-2012-ho-chi-minh-sajgon/